Demonstracje sprawności

Wrzuciłem do skrzynki 10 maja kilka pocztówek. Rach-ciach i wczoraj dostałem wiadomość od jednego z adresatów, że dziękuje za karteczkę otrzymaną 26 maja. I jeszcze dopisek o tym, że stempel pocztowy na kartce ma datę 21 maja… Nie bardzo rozumiem – dziesięć dni korespondencję na poczcie trzymali nim ją podstemplowali? A może w skrzynce nadawczej przeleżało biedactwo?

I kiedy już zacząłem nabierać przekonania, że w działalności Poczty Polskiej nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć, dostałem mejla. Inny kolega dziękował wylewnie za otrzymaną dziś (27 maja) kartkę wielkanocną. Mniej zorientowanym przypominam, że Wielkanoc w tym roku świętowaliśmy 12 kwietnia. Ja zaś, by zwiększyć prawdopodobieństwo dotarcia  życzeń na czas, wysłałem kartki 6 kwietnia. Pewnie odległość dzieląca skrzynkę nadawczą od odbiorczej była tu kluczowa. Wynosi ona 14 kilometrów…

Dwie wspomniane wyżej demonstracje sprawności Poczty Polskiej świadczą, moim zdaniem, że ta instytucja jest w stanie sprostać każdemu wyzwaniu. Nawet tak bardzo skomplikowanemu jak doręczenie pocztówki w przyzwoitym czasie. Najlepiej niezwłocznie – tak jak mają być publikowane akty prawne polskich instytucji administracji państwowej!

Niezwłoczność, jak dla mnie, ma zbyt płynne granice. Wolałbym konkretny termin, bez metafor…

~ - autor: bfcb w dniu 2020/05/27.

 
%d blogerów lubi to: