Nie wódź nas na pokuszenie

New Model Army dali w Gdyni świetny koncert. Żadna to dla mnie nowina, bo byłem na wielu ich występach i nie trafiłem ani razu na słaby. Za każdym razem kiedy opuszczam salę koncertową po wysłuchaniu Justina Sullivana i jego kompanii zastanawiam się, czemu nie udało im się zrobić kariery na wielką skalę. Wniosek jest wciąż ten sam – nie zabiegali o nią. Gdyby zależało im na wszechświatowym rozgłosie to, jestem przekonany, osiągnęli by go. Mają dość talentu, charyzmy i są, jak sądzę, wystarczająco pracowici. Grają z wielką pasją, teksty Justina bywają naprawdę poruszające, a na koncertach umieją budować napięcie i nawiązywać kontakt z publicznością. W ich repertuarze, wierzę, każdy może znaleźć coś dla siebie – liryzm, folkowe brzmienia, energię, rytm, przestrzenie dźwiękowe, nieoczekiwane harmonie, niepokojące dysharmonie, romantyzm, buntowniczy ogień, radość i smutek. Tak własnie zagrali w Gdyni.

Ja niestety, przez swoją głupotę i świerzbiące paluchy, byłem świadkiem zaledwie połowy tego koncertu. Udało mi się wysłuchać część w głównej mierze promującą najnowszy album New Model Army, „From Here” (polecam, polecam!). Potem zaś, kiedy zespół przeszedł do wykonywania miksu swoich najpopularniejszych utworów, podkusiło mnie by wyjąć aparat i fotografować. Przecież robię zdjęcia New Model Army od roku 1988, więc jak mógłbym przegapić fotografowanie kolejnego ich występu. Problem jednak w tym, że organizator zabronił fotografowania sprzętem z wymienną optyką osobom bez akredytacji. A ja się o akredytację nie postarałem, bowiem potraktowałem ten koncert nawykowo – nigdy nie wymagano ode mnie akredytacji na występach New Model Army. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…

O tym, że akurat na tym właśnie koncercie akredytacje będą wymagane dowiedziałem się dopiero podczas wchodzenia do klubu. Jak nie wolno, to nie wolno, trudno… – tak pomyślałem. I myślałem tak do czasu aż poniosły mnie koncertowe emocje. Sceniczne szaleństwo Sullivana w końcu obudziło we mnie anarchistycznego ducha. Przekląłem pod nosem, szpetnie, po niemiecku, i nie zważając na konsekwencje (nieuniknione), sięgnąłem po aparat. Może z kwadrans fotografowałem. Dojechałem do klatki numer 33, gdy pojawiła się ochrona i grzecznie wyprosiła mnie z sali…

Drugą połowę koncertu spędziłem pod klubem gawędząc z ochroniarzami i podśpiewując pod nosem największe hity Sullivana, które słychać było doskonale (na szczęście) mimo ściany dzielącej nas od sceny. Dzięki temu  mogę Wam zrelacjonować, co chłopaki zagrali: One of the Chosen, Never Arriving, The Weather, The Charge, Watch and Learn, 51st State, Believe It, From Here, Where I Am, WipeOut, Maps, Over the Wire, Setting Sun, Winter, Here Comes the War, States Radio, Fate, Angry Planet,
End of Days, Purity, Get Me Out, Betcha.

Jak było wewnątrz dowiedziałem się od syna, który upewniwszy się, że nic złego mi się nie dzieje, wysłuchał całego występu w środku. Łącznie z czterema kawałkami zagranymi na bis. Było więc dobrze. Bardzo dobrze było. Jak zwykle…

Dziś zaś, upewniwszy się, że zespół New Model Army nie ma nic przeciwko zamieszczeniu na blogu zdjęć wykonanych na ich koncercie w Gdyni, mogę dołączyć do wpisu kilka obrazków. Jako podkład dźwiękowy polecam najnowszą płytę:

Tym zaś, którzy kochają starszy repertuar Justina Sullivana dodaję pieśń poniższą:

FuFm_011

Koncert New Model Army w Gdyni, 15 października 2019 r.

FuFm_016

Koncert New Model Army w Gdyni, 15 października 2019 r.

FuFm_025

Koncert New Model Army w Gdyni, 15 października 2019 r.

FuFm_028

Koncert New Model Army w Gdyni, 15 października 2019 r.

FuFm_029

Koncert New Model Army w Gdyni, 15 października 2019 r.

~ - autor: bfcb w dniu 2020/01/15.

Komentarzy 17 to “Nie wódź nas na pokuszenie”

  1. Podobną sytuację z aparatem, jak Ty na koncercie, miałam w muzeum, ale na szczęście ochorona mnie nie złapała😉

    • A to albo musiało być dawno temu, albo muzeum było prywatne, bo w państwowych muzeach już od pewnego czasu można robić zdjęcia – byle bez lampy błyskowej.

      • To było prywatne muzeum, a ja cóż… nie okazałam się zbyt spostrzegawcza jeśli chodzi o czytanie wywieszonych kartek i poddałam się chęci fotografowania.

        • Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło 😉

          • Też się cieszę. Dobrze, że nie tylko ja miewam takie przygody z fotografowaniem😉

          • Do dziś pamiętam swoją pierwszą fotograficzną przygodę. Skończyła się dobrze, ale na komendzie milicji w Zielonej Górze spędziłem kilka godzin nim mnie wypuścili… Trochę się wtedy bałem. Nawet bardziej niż trochę. Zwłaszcza, że to przed maturą było 😉

          • Wyobrażam sobie, jak się musiałeś czuć. I to przed maturą.
            I to tylko dlatego, że lubisz fotografować…

          • Fotografowałem na terenie obwieszonym tabliczkami „Zakaz fotografowania”. Takie były czasy, że byle zakład był uznawany za „obiekt o znaczeniu dla obronności państwa”. A ja w tym obiekcie bywałem w ramach obowiązków szkolnych przez pięć lat raz w tygodniu – na praktykach zawodowych. A na koniec, przed maturą postanowiliśmy z kolegami zrobić tam sobie pamiątkową sesję fotograficzną. No i nie dość, że się strachu najadłem, to jeszcze mi film zabrali na komendzie.

          • Strach by jeszcze szło przeżyć, ale gorzej to zabranie filmu…

          • Zdjęć szkoda – nie do odtworzenia. Za to w szkole dłuższy czas chodziłem w glorii bohatera represjonowanego przez milicję 😉

          • Czyli jakiś plus jednak z tego był😉

          • No masz! T był wielki plus, bo miałem wtedy, przed przygodą z milicją, opinię raczej pierdoły niż herosa 😉

          • I później się wszystko ładnie, diametralnie zmieniło. Ale filmu i tak szkoda😉

          • Nach chwilę, kocha, tylko na chwilę się zmieniło 😉 Na szczęście, wkrótce byłą matura i kres szkolnej udręki 😉

          • Ale chociaż ta chwila była dobra🙂

          • Musiała, skoro pamiętam ją do dziś 😉

          • 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: