Czterysta czterdzieści pięć

O tym filmie czytałem już dawno temu, jednak nigdy nie miałem okazji go zobaczyć. Ściągać z sieci i oglądać w domu nie chciałem, bo uważam, że takie dzieła trzeba śledzić w odpowiednim skupieniu, a dom raczej temu nie sprzyja. Nie ma siły by ponadsiedmioipółgodzinnej projekcji ktoś w domu nie próbował ci przerwać jakąś nie cierpiącą zwłoki sprawą. A w kinie jest całkiem inaczej…

Wreszcie się udało! Syn zorientował się, że w Gdyńskim Centrum Filmowym zaplanowano jedną zaledwie projekcję „Szatańskiego tanga” i migusiem, by wyprzedzić innych chętnych, kupił nam bilety.

Wszystko, co wiedziałem o filmie Béli Tarra z lektur filmoznawczych blednie przy tym, co zobaczyłem na ekranie. Kino wstrząsające i zapierające dech w piersiach. Po powrocie do domu miałem kłopot z zaśnięciem. Mimo butelki argentyńskiego wina.

Całkowicie podzielam opinię Susan Sontag – każda minuta „Szatańskiego tanga” dewastuje i zachwyca zarazem. Po tej projekcji trudno mi będzie znaleźć w kinie coś, co będzie w stanie poruszyć mnie podobnie.

Bardzo żałuję, że zobaczyłem ten film dopiero wczoraj…

Kadr z filmu "Szatańskie tango", reżyseria: Béla Tarr; zdjęcia: Gábor Medvigy; muzyka: Mihály Vig; montaż: Ágnes Hranitzky. Scena z udziałem Eriki Bók w roli Estike. W wywiadzie udzielonym w roku 2001 reżyser zapewnił, że scena z kotem odbyła się pod nadzorem weterynaryjnym, a kot ma się dobrze i mieszka z nim samym.

Kadr z filmu „Szatańskie tango”, reżyseria: Béla Tarr; zdjęcia: Gábor Medvigy; muzyka: Mihály Vig; montaż: Ágnes Hranitzky. Scena z udziałem Eriki Bók w roli Estike. W wywiadzie udzielonym w roku 2001 reżyser zapewnił, że scena z kotem odbyła się pod nadzorem weterynaryjnym, a kot ma się dobrze i mieszka z nim samym.

 

 

~ - autor: bfcb w dniu 2019/12/16.

Komentarzy 6 to “Czterysta czterdzieści pięć”

  1. Nie oglądałam filmu, ale zachęcona Twoją recenzją, spróbuję ściągnąć. Widzę, że emocji będzie sporo, Bela Tarr pracował nad nim całe siedem lat
    Serdeczności zasyłam

  2. O nie, nie, nie. Żadnych emocji sobie nie życzę, bo potem spać nie mogę, a argentyńskiego wina nie mam, mam italiańskie i do tego białe. Dlaczego białe? Bo nie mogę pić czerwonego, choc „preferuję bardziej”. Ale los okrutnie mnie ukarał za nadużywanie tego lepszego. I to są emocje, których okiełznać nie mogę, zwłaszcza na święta, które są okropne i nie mam z nich żadnej radochy. Ufff, lepiej. Pozdrawiam bardzo, czekając na kolejny odcinek „Narcos”.
    PodSpodem: Siedmiogodzinny? Serio?

    • A widzisz, to masz całkiem odwrotnie niż ja. Bez emocji słabo funkcjonuję, jak jakieś zombi się czuję. Też wolę czerwone wina, nie licząc eisweinów. Na szczęście nie mam żadnych przeciwskazań dotyczących alkoholi, mogę więc przebierać.
      „Szatańskie tango” naprawdę trwa ponad siedem godzin – a dokładniej to 445 minut. Duża rzecz, pod wpływem filmu zabieram się właśnie za książkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: