Pierwsza odważna

Od kiedy prowadzę zajęcia fotograficzne z uczniami, namawiam ich na uczestnictwo w konkursach fotograficznych. Oni jednak jakoś nie podejmowali tematu. Kiedy podpytywałem, czy znaleźli jakieś konkursy, które odpowiadałyby ich zainteresowaniom, twierdzili, że mało ich jest. Co oczywiście nie jest prawdą, bo konkursów jest w Polsce wiele, w tym również tych kierowanych do młodzieży. W końcu zacząłem im przynosić na zajęcia zapowiedzi i regulaminy. Zawsze chwilę o nich opowiadałem, a potem znów namawiałem. Bez skutku…

Pomyślałem, że może barierą jest dla uczniów opłata wpisowa, zwykle nie wyższa niż 30 PLN. Wyszukiwałem zatem konkursy bezpłatne. Nadal nie było chętnych do wzięcia udziału. Może zatem chodzi o to, że licealistów nie stać na zamówienie wydruków zdjęć (zwykle rozmiar minimalny to 20×30 cm), pomyślałem. Zwróciłem się wówczas do dyrekcji szkoły z pytaniem, czy znalazłyby się w budżecie pieniądze na konkursowe wydruki. Odpowiedź była twierdząca. Poniosłem tę radosną nowinę na kolejne zajęcia foto, wraz z garścią kolejnych regulaminów. Ucieszyli się…

Czekałem kilka tygodni na zgłoszenie jakiegoś chętnego do udziału w konkursach. Znów bez efektu… Zupełnie tego nie rozumiałem, więc na kolejnych zajęciach pogadaliśmy o tym. Tłumaczenia oscylowały między brakiem czasu na przygotowanie zdjęć, a brakiem wiary w odniesienie sukcesu. A przecież niemal na każdym naszym spotkaniu pojawiała się jedna-dwie fotografie, które nadawałyby się do wysłania na konkurs. I zawsze chwaliłem autorów takich zdjęć, a reszcie wskazywałem drogi do poprawy efektów ich pracy.

I wreszcie, alleluja! Udało mi się namówić pierwszoklasistkę Agnieszkę na zgłoszenie swoich zdjęć do ogólnopolskiego konkursu. Dziewczyna na niezłe oko do ciekawych kadrów, choć wciąż nieco brakuje jej wiedzy, przez co nie zawsze potrafi w pełni wykorzystać możliwości swojego aparatu. Noo ale to jest przecież do wyuczenia…

Dyrekcja dała pieniądze na siedem odbitek formatu 30×45 cm, które właśnie spakowałem do wysyłki. Mam nadzieję, że konkursowe jury zauważy kadry Agnieszki. Jeśli nie da jej choćby wyróżnienia jakiegoś, to może przynajmniej zakwalifikuje zdjęcia do pokonkursowej wystawy. Myślę, że bardzo by ją to ucieszyło. Może też ośmieliłoby resztę moich kursantów do wysyłania swoich prac w świat.

Pan nauczyciel z fotografią autorstwa podopiecznej Agnieszki.

Pan nauczyciel z fotografią autorstwa podopiecznej, Agnieszki Lewińskiej.

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2019/04/25.

Komentarzy 40 to “Pierwsza odważna”

  1. Jesteś skarbem!

  2. Ja trzymam kciuki!! Wiesz, coś w tym jest, że boimy się wysłać swoją pracę, bo z góry zakładamy, że się nie uda a wtedy poczujemy smak rozgoryczenia. Nie tylko o kasę chodzi, choć niewątpliwie odbitki kosztuję. Trochę rozumiem te dzieciaki, choć to akurat nie jest dobre tłumaczenie.

    • I to jest pewne, że poczują smak goryczy płynącej z braku wygranej. I to nie jeden raz. Samo życie. Tym lepiej smakuje sukces kiedy uda się go osiągnąć. Dwadzieścia razy nie będzie efektów wysyłania prac, ale ten jeden raz ze zwycięstwem… Jak nie spróbują, to się nie dowiedzą jak to jest.

      • Oczywiście, dlatego próbować trzeba. Tylko ten pierwszy raz będzie trudny:)

        • Będzie też frustracja po kolejnych mało udanych startach 😉 Wiadomo – łaska jury na pstrych koniach jeździ. Ale będzie pozytywny efekt uboczny – nawet się nie zorientują kiedy, przygotowując prace na konkursy, nabiorą wprawy w fotografowaniu 😉

          • I „otrzaskają” się z bardzo czasem wybrednym jury:)

          • Ze składami jurorskimi to różnie bywa. Czasami ich werdykty bywają mocno dyskusyjne.

          • Co człowiek to gust. Ale czasem nagroda nie jest kwestią gustu. Nie wiem jak to jest teraz, ale kiedyś, sam wiesz, prawie wszystko ustawiane:)

          • Nie mam pojęcia, jak to z ustawianiem było, czy jest.

          • Czyżby w innych Polskach do tej pory mieszkaliśmy?;-)
            Kiedyś wszędzie, gdzie wygraną była kasa, rządziły inne prawa. Teraz, od kilkunastu lat jest nareszcie normalnie i znowu liczy się po prostu talent.

          • Unikam używania wielkich kwantyfikatorów. Myślę, ze nie wszędzie tak było. Tak bywało tam, gdzie w komisjach zasiadali ludzie nieuczciwi, a nie sądzę by we wszystkich komisjach tak było. Obecnie zaś chyba nie przybyło jakoś masowo uczciwych ludzi, więc pewnie jakieś przekręty tu i tam się trafiają. Może za to zwiększyła się transparentność procedur konkursowych. Z konkursami dla młodych ludzi często jest tak, że nagrody nie są pieniężne.

          • Którego z kwantyfikatorów unikasz?
            Już dzisiaj raz pisałam o tym w innym komentarzu i tak się składa, że tu też pasuje. Chodzi o tzw. poprawność polityczną. Dzisiaj w dobie wspomnianej poprawności ludzie się chyba trochę boją cokolwiek uogólnić, żeby nie daj Boże nie urazić. Odnoszę wrażenie, że w takim tonie Ty teraz piszesz:))
            Oczywiście, że nieuczciwość nie dotyczyła wszystkich, nigdy nie jest tak, że coś dotyczy wszystkich. Tak jak nie wszyscy są uczciwi. Ale nieuczciwość w rozpatrywaniu jurorskim była. I nieuczciwość i łapówkarstwo. Takie były czasy, że jury nie kierowało się tylko i wyłącznie swoim gustem, brało pod uwagę też różne inne „okoliczności”. Dzisiaj też jest nieuczciwość ale uogólniając, jest jej chyba znacznie mniej. Cały czas piszę o komisjach konkursowych (różnych konkursach, nie tylko fotograficznych). Jest jej znacznie mniej i łatwiej taką nieuczciwość wyłapać, a w dobie internetu szybko się wieści rozchodzą. Transparentność – to dzisiaj słowo klucz i ja akurat cieszę się, że ta transparentność jest i ma się coraz lepiej.

          • Unikam m.in. „wszędzie”. Nie chodzi o poprawność polityczną, lecz o krzywdzące uogólnienia. Wszyscy, wszędzie, zawsze, nigdy… Unikam i już. Staram się być precyzyjnym i tyle. Nieuczciwość jest cechą pojawiającą się niezależnie od czasów. Nie potrafię powiedzieć, czy jest jej obecnie mniej – nie mam narzędzi, byłaby to ocena bardzo subiektywna. Nie mam statystyk nieuczciwości z „wtedy” i z „teraz”, a bez tego to tylko rzucanie słów na wiatr by było. Z transparentności to się chyba cieszy większość ludności, przynajmniej tej uczciwej jej części 😉

          • To jest bardzo zachowawcze podejście:-) Ale też ja w swojej notce nikogo nie zmuszam do zajęcia jakiejś strony. Pytam jedynie i kto chce może się odnieść, kto nie chce – nie 🙂
            Jak mawiał mój kolega (co mnie zresztą bardzo denerwowało, bo to truizm), żyjemy w wolnym kraju:))

          • Nie wiem na czym polega zachowawczość mojego podejścia, ja uważam, że tak jest uczciwie. Właśnie od takich uogólnień zaczynają (powoli) rodzić się stereotypy. Równie dobrze można by powiedzieć, że „wszyscy” w mojej rodzinie byli alkoholikami. Owszem spora część była, ale ja na przykład nie jestem i takie „uogólnienie” uważam za krzywdzące. I już. Dlatego wolę precyzyjniejsze formy – „niektórzy”, „czasem”, „w niektórych miejscach”. Może nie zmuszasz nikogo do zajęcia stanowiska, ale komentując wpis na moim blogu w taki a nie inny sposób i podnosząc temat jurorów, wywołujesz mnie do odpowiedzi, bo przecież w dobrym tonie jest odpowiadanie. Wypowiedziałem się więc 😉

          • Zachowawczość polega na tym, że zarówno tu, jak i w moim wpisie powołujesz się na brak wiedzy, a przecież taka wiedza jest w świadomości społeczeństwa. Żeby uznać, że pewne rzeczy się dzieją, nie trzeba znać wszystkich ludzi w kraju, czy być świadkiem każdej ludzkiej konkursowej historii. Może i powstaje stereotyp, ale dzięki temu, że on powstał, można z nim walczyć, a co za tym idzie, walczyć również z tym pewnego rodzaju złem, który za tym stereotypem stoi. Czy jeśli powiemy, że w czasach komuny było łapówkarstwo, to krzywdzimy całą Polskę od 46 roku do upadku tejże komuny?:-) Nie. Stwierdzamy tylko pewien fakt. Mało tego, uważam, że dzięki tamtemu stereotypowi, dzisiaj możemy w ogóle mówić o transparentności.

          • Ja nie wiem jaka jest wiedza w świadomości społecznej. Znam kilku ludzi, którzy twierdzą, że korupcja za PRLu była mniejsza niż obecnie. Nie wiem czy to prawda. Ty twierdzisz, że za PRLu jurorzy oszukiwali bardziej. Ja tego nie wiem. I tylko tego dotyczą moje wątpliwości. Nie umiem stawiać stanowczych tez bez zdobycia pewności.

          • A tam nie wiesz jaka wiedza, jak ona jest ogólniedostępna, chociaż masz rację o tyle, że raczej rozpraw naukowych o tym nie znajdziesz, nikt nie zostawia takich spraw na piśmie:-)
            Poza tym, że tego co piszesz może wynikać coś w sumie jeszcze bardziej niepokojącego. Że i wtedy i teraz oszukują tylko dziś robią to w białych rękawiczkach:)
            Ja też nie stawiam stanowczych tez. Pisanie notek blogowych zakłada pewne uogólnienie. Przynajmniej na moim blogu.

          • Nowe czasy wymagają zapewne nowych metod oszukiwania. Chyba tak właśnie jest. Ja jestem człowiekiem innego usposobienia i uogólnień staram się unikać, tak w blogu, jak w realu 😉

          • A ja je często, czasem z premedytacją wykorzystuję.
            https://blogcaffe.wordpress.com/2012/01/18/notka-feministycznie-szowinistyczna-taki-strumien-swiadomosci-wlasciwie-oraz-totalne-z-zasady-krzywdzace-uogolnienie/

            W innych przypadkach po prostu staram się podawać źródło wiedzy, o ile takowe istnieje. 🙂

          • Jak mawiali starożytni – varietas delectat 😉

          • Exactely!! Jak mawiają nowożytni:-)

          • Bez drugiego „e” i będzie cacy 😉

          • Oczywiście!:)

  3. To ja jestem jednym z tych uczniów. Nie miałam i nadal nie mam nawet odrobinki; nie tyle wiary w swoje dzieła, co potrzeby uznania za pomocą dyplomu, nagrody. Milszym mi zawsze i mającym sens było, kiedy nauczyciel pochwalił mnie za postępy, dostrzegł, to o co mi chodziło, zobaczył to w mojej pracy.
    A Ty jesteś mądrym pedagogiem, Twoje działanie trafi do właściwej osoby, takiej, której zależeć będzie na poklasku, uznaniu szerszym niż jego mistrz.
    Myślę, że kluczem jest nasza potrzeba.

    • Jednym pewnie chodzi o dyplomy i uznanie, a innym może zależeć na potwierdzeniu przez kogoś doświadczonego, czy obrana droga rozwoju jest słuszna.

      • Mi, jako Twojej uczennicy zależałoby na Twoim zdaniu. A po kiego grzyba szukać potwierdzenia u obcych, jak mój nauczyciel wierzy we mnie, daje wskazówki. To przecież będzie ich pasja lub zawód. Podstawy i więcej dasz wszystkim, a na właściwych zawrzesz baczenie.

        • Moje doświadczenia z młodymi są takie, że szukają potwierdzeń i głasków również na zewnątrz 😉 I słusznie, bo pan instruktor zawsze się przecie może pomylić 😉

          • Krzysztofieee, ani przez sekundę nie pomyślałabym, że Ty tak solidny człowiek, znawca i pasjonat mógłbyś mylić się. O matko zaręczam Ci, że nikt z Twoich podopiecznych nigdy tak nie pomyślał. A wiesz dlaczego, bo Ty jesteś AUTORYTETEM! dla nich. A z głaskami, to raczej starszych bym widziała niż latorośl. Ale może to nie od wieku zależy, tylko osobowości

          • Noo nie wiem, ja będąc w wieku młodzieżowym to nie ufałem starszym. Ale może teraz uczniowie są bardziej ufni 😉

          • Sam widzisz , jak marnie garną się do konkursów. Ty rób swoje, podpowiadaj możliwości, a kto zechce skorzysta. I wierz w siebie. Jestem pewna, autorytetem, profesjonalizmem cieszysz się u młodych!

          • Wiadomo, zgodnie z wytyczną Mistrza Młynarskiego, robię swoje, na własną miarkę… 😉

          • 🙂

  4. Brawo Agnieszka, brawo pan nauczyciel!

    Że też ja na swojej drodze nigdy nie spotkałam nauczyciela z taką pasją 😦

    Choć nie. Pani od polskiego we mnie wierzyła i moją książkę, a pani od WOS-u namówiła mnie na rozszerzoną maturę, bo wierzyła, że zostanę prezydentem!

    • Dziękujemy zbiorczo za brawa. Będą uzasadnione jeśli jurory się poznają na Agnieszkowych zdjęciach. Prezydentura jeszcze przed Tobą, bo zdaje się, że elity polityczne współczesne nam się mocno kompromitują i za jakiś czas będzie sporo wakatów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: