W listach o książkach

Przez minione święta zajmowałem się, między innymi, odpisywaniem na dwa listy. Trzystronicowy przyszedł z Hiszpanii, a dwunastostronicowy z lubuskiego. W obu znalazły się fragmenty dotyczące książek.

W liście lubuskim znalazł się raport czytelniczy mojego korespondenta. Jakoś tak się kiedyś ukonstytuowało, że w kolejnych listach wzajemnie informujemy się o przeczytanych ostatnio książkach i wymieniamy się uwagami na ich temat, zwykle rekomendacjami. W liście bieżącym autor wyraził zaskoczenie, że jak mu wcześniej napisałem, czytuję jednocześnie po kilka pozycji, bo on potrafi zagłębiać się tylko w jednej książce na raz. Hmm, zdawało mi się, choć nie wiem na jakiej podstawie, że ludzie czytają symultanicznie po parę, a może i paręnaście tytułów. Może czas byście mnie wyprowadzili z błędnego mniemania? Wypytam też na tę okoliczność znajomych dostępnych w świecie pozacyfrowym.

Z kolei katalońska korespondentka informowała mnie, jak zwykle, o rozmaitych aspektach życia tamże. Tą razą dowiedziałem się, że 23 kwietnia Katalończycy hucznie obchodzą dzień świętego Jerzego, któren patronuje temu krajowi. Jest tam pono ugruntowany zwyczaj by tego dnia obdarowywać kobiety czerwonymi różami. Barwa kwiatów ma symbolicznie nawiązywać do krwi smoka pokonanego przez świętego. A co ciekawe, niektóre babeczki odwzajemniają się chłopom prezencikami książkowymi. Ha!

Nic zatem dziwnego, że genezy obchodzonego właśnie dziś Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich należy szukać właśnie na Półwyspie Iberyjskim.

Te dzieci z wejherowskiej podstawówki czytają. Jeszcze czytają. Zgodnie z najnowszym raportem Biblioteki Narodowej dotyczącym czytelnictwa, kiedy tylko trochę dorosną, większość z nich nie będzie czytać nawet jednej książki rocznie. No bo i po co...

Te dzieci z wejherowskiej podstawówki czytają. Jeszcze czytają. Tylko dlatego, że muszą to robić dla potrzeb szkolnych? Zgodnie z najnowszym raportem Biblioteki Narodowej dotyczącym czytelnictwa, kiedy tylko trochę dorosną i opuszczą system oświatowy, większość z nich nie będzie czytać nawet jednej książki rocznie. No bo i po co.

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2019/04/23.

Komentarzy 11 to “W listach o książkach”

  1. Ciekawostek dowiedziałeś się o święci w Katalonii. Ja też

  2. Z porannej audycji poświęconej Światowemu Dniu Książki dowiedziałam się, że jest wiele osób czytających jednocześnie więcej, niż jedną książkę. Zatem bez obaw.
    W audycji potwierdzono statystyki, z których wynika, że najlepszą zakladką do książki jest pocztówka- czytałam gdzieś, że i Ty jesteś tego zdania, a ja dziś dostałam także bardzo ciekawą pocztówkę 🙂
    Z doświadczenia wiem, że dziś w wielu księgarniach (w tym w mojej) rozdawane są róże, w mojej dodatkowo kieliszek wina.

  3. Czytam czasem dwie książki, ale nie więcej, bo gubi się szczegóły, choć wątek przypisany książce właściwy. A pocztówek ręcznie robionych dostaję kilka w roku.
    Pozdrawiam

    • U mnie zwykle porozkładanych i czytanych naprzemiennie jest 5-8 pozycji. Daję radę z detalami. Mam wrażenie, że gdybym czytał jedną, to mógłbym się znudzić. Pocztóweczki ręczne – miód malina! Mam nadzieję, że nie jesteś niewdzięcznicą i sama też wysyłasz 😉

  4. Jeszcze w czasie studiów nauczyłem się szybkiego czytania. Przydatna umiejętność, gdy trzeba coś „przewertować”, ale zupełnie do kitu, gdy czytasz np. coś z filozofii, albo fizyki kwantowej. Zdarzyło mi się jedno zdanie czytać przez kilka lat, i zrozumiałem dopiero po kilkudziesięciu. 😉

    • Ja lubię czytać listy i książki powoli, a niektóre po kilka razy. Kilkanaście lat temu też zastanawiałem się nad takim kursem szybkiego czytania, ale kolega z pracy, który był na nim, przestrzegł mnie. Twierdził, że po kursie stracił przyjemność z czytania. Idąc za jego radą, darowałem sobie naukę szybkiego czytania.

      • Ostrzeżenie było słuszne. Inaczej się czyta literaturę popularną i inaczej naukową, przeznaczoną do szerszego odbioru. W tym drugim przypadku książka – tak jak komputer – nie ma opcji „szukaj”, więc musisz umieć szybko czytać (np. pełna strona A4 to ok 8-10 sekund), aby dotrzeć do potrzebnych informacji.
        W wieku ok. 8 lat pierwszy raz przeczytałem „Potop” Sienkiewicza, potem wracałem do tej książki wielokrotnie, bo za każdym razem interesowało mnie coś innego, pierw pojedynki, potem historia, intrygi, sprawy społeczne, warsztat pisarski, wreszcie okoliczności w jakich powstawały poszczególne fragmenty książki.
        Wierszy nie czytam, ja je wchłaniam i mogę to robić każdego dnia czytając te same fragmenty, aby tylko był czas … 😉

        • Z perspektywy czasu nie żałuję podjętej decyzji 😉 Ooo proszę, Sienkiewicza zaczynaliśmy czytać w tym samym wieku 😉 Potem całą „Trylogię” młóciłem wielokrotnie, aż wreszcie odkryłem literaturę obcą i Sienkiewicza na dobre zarzuciłem 😉 Dla poezji czas znajduję zawsze. Jakby się w chałupie paliło, to prócz żony, syna i Tachihary, ratowałbym tomik Whitmana 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: