Kierunek Berlin

Rok 1989 był bardzo dziwnym momentem mojego życia. Wiedzą o tym wszyscy, którzy mnie wtedy spotkali. A zwłaszcza ci, którzy się ze mną wtedy zadawali.

Wiosną 1989 kolega Tomek z naszej klasy pojechał do Berlina na sobotę i niedzielę. Tata go zabrał. A już w poniedziałek w szkole ogłosił wśród koleżeństwa, że musimy do niego wpaść na wysłuchanie płyt, które kupił w mitycznym dla nas sklepie „World of Music”. Wysłuchanie odbyło się kilka dni później, w sobotę.

Już okładka pierwszej zaprezentowanej płyty bardzo mi się spodobała. Nie inaczej było z zawartością muzyczną winyla znajdującego się wewnątrz koperty. Już kiedy z tonsilowskich głośników popłynęły pierwsze nuty – perkusja i linia basu wiedziałem, że „Surfer Rosa” zespołu The Pixies będzie jednym z moich ulubionych albumów. Usłyszane po chwili wokale Franka Blacka, a przede wszystkim basistki Kim Deal sprawiły, że polubiłem tę muzykę jeszcze bardziej. Lata przeleciały, a ja wciąż wracam do ich płyt. Chętnie słucham nie tylko tej, która poznałem jako pierwszą.

Czemu piszę o młodzieńczym wspomnieniu właśnie teraz? Dlatego, że jutro rusza sprzedaż biletów na najbliższy (październik 2019) berliński koncert The Pixies. Jeśli tylko do tego czasu nie odwalę kity, to jadę! Bardzo chcę powtórzyć doświadczenie z koncertu, który sprawiłem sobie na urodziny w 2013 roku. Też w Berlinie, też The Pixies! Zagrali wtedy dziewiętnaście kawałków, a zaczęli od „Wave of Mutilation”, by zaraz potem przywalić coverem „Head On” z repertuaru Jezusa i Matki Boskiej Różańcowej. Nie żebym miał doskonałą pamięć i wyrył sobie w niej cały tamten występ. Po prostu nagrałem sobie ów koncert na kieszonkowy dyktafonik. Wiem, wiem, koszmarna jakość dźwięku! Szło jednak o coś innego niż utrwalenie doznań audio…

Była moc na tym koncercie! Po wykonaniu głównej części roboty zespół wrócił jeszcze na trzy bisy, a koncert zakończył definitywnie nieśmiertelnym „Where is my Mind?”. Ten kawałek znają zwykle nawet ci, którzy o The Pixies nigdy nie słyszeli. Popularność piosenki może po części wynikać z tego, że umieszczono ją w pięknej scenie finałowej filmu „Podziemny krąg” (oryg. „Fight Club”) Davida Finchera. Pamiętacie piosenkę? Ja słucham jej głośno. Może nawet za głośno.

Czekam zatem, najpierw do jutra by kupić bilet, a potem na koncert.

Znów w Berlinie, znów The Pixies, znów w moje urodziny (prawie).

Bilet na berliński koncert The Pixies w 2013 roku.

Bilet na berliński koncert The Pixies w 2013 roku.

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2019/04/04.

Komentarzy 29 to “Kierunek Berlin”

  1. Powodzenia, oby się udało!!

    • Byle zdrowie nie zawiodło, to reszta się uda 😉

      • Zabierz kobietę swoją, razem raźniej i w drodze i na koncercie

        • To się niestety nie uda…

          • A dlaczegóż to jeśli mogę spytać. na wspólny wypad każdy łasy, a już ukochana na pewno. Chyba, że dwóch biletów to za nic nie dostaniesz

          • Na dwa bilety mamy za dużą dziurę budżetową. Żona woli wydać przypadającą na nią część dziury inaczej 😉

          • To niefart, samemu się włóczyć. Kolegę namów, też dobrze, może nawet lepiej.

          • Nie bardzo lubię podróże i koncerty w towarzystwie kogokolwiek innego niż żona 😉

          • Taki, co w jednej linii upodobań muzycznych nadałby się.

          • Nie w upodobaniach kolegi rzecz, bo takich to bym pewno mógł i dziesięciu namówić na Berlin, ino w moim aspołecznym podejściu 😉 Lubię samotność.

          • Ale w pewnym wieku i kiedy wspominasz o zdrowiu zaraz pomyślałam, że lepiej w asyście. Ale jak uważasz. Ty wiesz lepiej.

          • Pewno, że lepiej w asyście, ale ja jestem tak niezłomny i wyklęty, że i tak wolę sam. Mimo, że w asyście byłoby rozsądniej.

          • Zrób tak, abyś poczuł szczęście.

          • Za duże słowo, za duże. Wystarczy zadowolenie 😉

          • Oj w Twoim wypadku, ta muzyka, ten koncert jeszcze jeden raz, to szczęście. Dla mnie tylko zadowolenie

          • Nie, nie kochaniunia, to za mało by rzecz nazwać szczęściem. Ale spora satysfakcja, to i owszem 😉

          • Cóż jak może egzaltowana jestem, ale dla mnie to byłoby szczęściem. teraz w kwietniu wybieram się na koncert z moimi córkami. Każda z nas jest gorącą fanką Yasmin Levy, nasza miłość muzyczna. Młodsza córka ciężko dorabiała udzielaniem korepetycji, aby kupić każdej z nas bilet pod choinkę i posłuchać na żywo Yasmin. To będzie moje małe szczęście. Wielkie wspomnienie do koszyczka wspólnych przeżyć

          • Na pewno będziecie miały piękny koncert i cudowne z niego wspomnienia. Z serca życzę właśnie tego.

          • Dziękujemy!

  2. To trochę nie moje klimaty, ale życzę Ci dobrej zabawy!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: