Po dwóch nocach na dworcu

Po dwóch nocach spędzonych na ełckim dworcu ciężko się zbiera myśli. Zawsze tak mam, kiedy jestem niewyspany. Jak tu spać kiedy silniki pociągów huczą, co godzinę rozlega się donośne „ding-dong” poprzedzające komunikat nadawany przez dworcowe megafony. Hałasy dobiegają też z sąsiadującego przez dworcowe okno placu autobusowego. Aaa i jeszcze głośne „rozmowy” rezydentów całodobowego sklepu monopolowego, krążących po okolicy jak sępy nad padliną. Pod dwóch takich nocach trudno jest formułować zdania. Dlatego o tym co zobaczyłem podczas pobytu w Ełku napiszę w punktach.

– W żadnym innym mieście nie spotkałem się z tak intensywnym zagęszczeniem lombardów.

– W mieście brakowało mi jakiegoś centralnego punktu, placu ratuszowego, rynku – czegoś w tym stylu. Jest za to kilka długich ulic stanowiących kręgosłupy komunikacyjne.

– Mam wrażenie, że funkcje społeczne rynku przejęły w Ełku promenady – ładne, długie, dobrze zagospodarowane, zadrzewione, schludnie utrzymane. Spacery po nich są przyjemne, zwłaszcza, że wyraźnie oddzielono trakty dla pieszych i rowerzystów.

– Przy promenadzie dobra restauracja „Między wierszami”, do której byłem zaproszony. Samemu raczej bym się nie porwał na ich menu, ze względu na stały niedobór gotówki w moim domowym budżecie. Dzięki temu, że płacić nie musiałem mogłem spróbować naprawdę świetnych dań, na przykład przystawki, co to jej nawet nazwać nie umiem, a nie dopytałem kelnerów cóż tam w niej było. Rozpoznałem jedynie pomidorka koktajlowego, ogóreczki, marynowane cebulki, jakieś owoce i sos będący połączeniem octu balsamicznego z czymś słodkim. Reszty nie rozpoznałem, ale bardzo to było dobre. Dostałem też kremową zupę z zielonego słodkiego groszku z kolorowym pieprzem i jeszcze jakimiś drobnymi czarnymi ziarenkami (czarny sezam?), których nie rozpoznałem. Daniem głównym był smażony sandacz pod czymś pośrednim między serem, a sosem holenderskim. Rybę podano z czarną soczewicą i surówką buraczkową (o orientalnej nucie smakowej i zapachowej). Był jeszcze deser na bazie delikatnej bezy – cudownie chrupkiej z wierzchu i wilgotnej w środku, wcale przy tym nie za słodkiej. Był w tej bezie jeszcze leciutki krem, trochę jakby ze śmietany, trochę z mascarpone – nie wiem. Słodycz przełamywały plasterki kiwi. Cośmy pili do tego? Merlota. Też zacnego.

– Jezioro Ełk – bardzo ładne wizualnie, można go pozazdrościć miastu. Przeczytałem jednak w lokalnych mediach, że biologicznie obumiera za sprawą fosforanów, czy innych azotanów. Dwadzieścia ton tych związków trafia każdego roku do jeziora za sprawą rzeki Ełk i pół nad nią intensywnie nawożonych przez rolników.

– Sporo ludzi spluwających na ulice. Owszem w innych miastach też widuję takie zachowania, ale w Ełku zaobserwowałem ich zdecydowanie najwięcej. Widziałem nawet spluwaczy balkonowych, nie zważających na to, że pod nimi chodzę ulicami ludzie! Ohyda!

– W Ełckim Centrum Kultury jest duża sala widowiskowa, pełniąca również funkcję kinową. Fotele w niej stare i niewygodne, skrzypiące. Miejsc chyba ze trzysta. Na seansie o 19.30 prócz mnie siedziały na widowni jeszcze dwie damy. Z seansu wcześniejszego („Kamerdyner”) salę opuszczało 15 osób.

– W tymże samym ECK mieści się też bar pierogowy, gdzie na oczach konsumentów lepi się pierogi. Jako, że jestem wielbicielem tego dania pokusiłem się o spróbowanie wszystkich chyba smaków. No i muszę pochwalić. Ciasto cieniutkie, doskonałe – to po pierwsze. Po drugie – nie znalazłem wśród wypróbowanych nadzień żadnego, które bym zdyskwalifikował. Wszystkie były dobre, a za wybitne bym uznał te ze szpinakiem, twarożkiem i fetą, oraz te z kozim serem.

– Ruiny pokrzyżackiego zamku na wyspie połączonej z miastem wąskim mostem. W strasznym stanie te ruiny. A są one tłem dla wywieszonych plakatów wyborczych. Kandydując do czegokolwiek w życiu bym się nie dał wyeksponować w takim sąsiedztwie. Zwłaszcza jeśli byłbym prezydentem władającym miastem już od kilku kadencji.

– Zniszczony poniemiecki cmentarz na wzgórzu po przeciwnej stronie jeziora. Śmieci na cmentarzu, a w bezpośrednim sąsiedztwie i blok wyglądający na mienie popegieerowskie. Zawsze mnie smucą takie zestawienia.

– Pięknie odnowiona wieża ciśnień zbudowana w XIX wieku, a obecnie należąca do lokalnej mniejszości niemieckiej.

– Sporo ulic, którym patronują święci ze wszystkich stron świata. A do tego ogromny plac, nad którym dominuje wielka figura Jana Pawła II. Obstawiam, że przynajmniej część placu stanowił niegdysiejszy cmentarz (ewangelicki?), a na obrzeżach na bank był kirkut. U stóp papieża znalazłem ciekawostkę– metalową klapę do kanalizacji dumnie opisującą słowem i obrazem pielgrzymkę kanalarzy na Jasną Górę.

– Kolejki na poczcie niby niezbyt długie, ale trochę się to wszystko ślimaczyło. Aby kupić znaczek na pocztówkę nastałem się prawie kwadrans. Przydałyby się takie znaczkomaty jakie mają u Niemców.

Z aparatów fotograficznych miałem ze sobą Mamiyę 6MF oraz kieszonkowego cyfraczka-badziewiaczka. Filmów z Mamiyi jeszcze nie wywołałem, więc do wpisu wrzucam kilka obrazków z cyfraczka. Przepraszam.

smP1020783obr

W Ełku

smP1020839

W Ełku

smP1020968

W Ełku

smP1020808

W Ełku

smP1020936

W Ełku

smP1020707

W Ełku

smP1020009

W Ełku

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2018/10/11.

Komentarze 4 to “Po dwóch nocach na dworcu”

  1. Nie byłam w Ełku, ale te pierogi tak smakowicie opisane zapewne mnie przyciągną. Papież jest na pomniku, a gdzie Kaczyński, bo podobno w każdym mieście. Widzę na zdjęciach już wybory.
    Pozdrawiam

    • Pomnika Kaczyńskich nie znalazłem, ale też specjalnie nie szukałem. No bo jak tu czegokolwiek szukać, kiedy się łazi po mieści w półśnie…

  2. Kiedyś bywałam w Ełku często, w czasie wakacji. Był tam market o nazwie Apacki i dobra lodziarnia Alaska. Od kiedy dzieci dorosły, nie byliśmy tam. Czasem tęsknię – również za kajakowaniem po jeziorze…

    • Ichnie jezioro – raj dal wodniaków, nawet takich niedoświadczonych, bo nie za wielkie. Takie położenie miasta to skarb. Szkoda tylko, że z pół spływają do rzeki wszystkie nawozy i dalej do jeziora. Pono śmierć mu zagraża.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: