Ten riff, głos, 52UM i cisza…

Wciąż nie mogę uwierzyć w tę śmierć.

W jego gitarowej grze zakochałem się od pierwszych nut usłyszanych w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku. Nikt nie grał takich riffów, rozpoznawalnych natychmiast, znakomitych.

Lubiłem jego głos. Całe to snucie się po scenie, najczęściej gdzieś na drugim planie, i tworzenie gęstych gitarowych i wokalnych plam. Niepowtarzalnych. Tak zapamiętałem jego udział w koncertach. Nie zrobiłem mu na koncertach ani jednej fotografii. Zawsze tylko słuchałem. Nieczęsty to dla mnie stan.

Mimo, że nie jestem fanem elektroniki, to na jego 52umiące, i nie tylko takie, eksperymenty zawsze czekałem z ciekawością. I choć jedne podobały mi się bardziej, a inne mniej, to wciąż czekałem na następne.

Dziś Radio Gdańsk gra przez cały dzień jego muzykę, muzykę z jego udziałem. Wspominają i  wzdychają. Fajnie, że tak go dziś  dużo na tej antenie. Tyle, że przez wszystkie poprzednie tygodnie nie słyszałem u nich ani jednego z tych granych dziś kawałków.

Szkoda, wielka szkoda…

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2018/06/04.

Komentarze 4 to “Ten riff, głos, 52UM i cisza…”

  1. Ja nie byłam fanką, ale i mi jest żal. W ogóle ostatnio temat przemijania wraca na blogach bardzo często. Za często:-(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: