Labor omnia vincit

Trzy miesiące chorowania wydrenowały mi portfel do cna. Prywatne wizyty, szybsze badania, lekarstwa – wszystko miało swoją cenę. A zarabiać nie byłem w stanie. Jestem czarnowidzem, więc wiadomo w jakich kolorach widziałem przyszłość…

Maj nasycony wiosennym światłem oraz… ceremoniami religijnymi wyciągnął do mnie rękę. Dostałem trochę zleceń fotograficznych, które zdecydowałem się przyjąć, choć nie powiedziałbym o sobie, że jestem w pełni sił. Uznałem, że dam radę, że muszę dać radę.

Na pierwszy ogień poszła podróż do Ośrodka Jeździeckiego Hajduki w Chynowiu, gdzie  rodzice urządzili Mikołajowi pierwszokomunijne przyjęcie. Tu, w pięknych okolicznościach przyrody,  zgromadzona rodzina i goście mogli odetchnąć po części oficjalnej i  oddać się atmosferze radosnego świętowania. Starałem się za bardzo nie zakłócać tej sielanki, jednak przed obiektyw musiałem wszystkich zapędzić, choćby na chwilę.

Tata Mikołaja, przed laty, do swojej pierwszej komunii przystępował w garniturku, nic więc dziwnego, że przez chwilę zapragnął sprawdzić jak leżałaby na nim synowska alba. Mama z uśmiechem i niejakim wzruszeniem prezentowała komunijny medalik syna, a wszyscy goście grzecznie zebrali się do zbiorowej fotografii. Mikołaj zaś sprawiał wrażenie, że przede wszystkim nie może doczekać się tortu, a jeszcze bardziej obiecanych przejażdżek dorożką. Naprawdę dobrze zniósł robotę godną misia z Krupówek i cierpliwie ustawiał się do zdjęć ze wszystkimi wujkami i ciociami. Zuch chłopak!

W czasie naszego spotkania w Chynowiu powstało sporo fotografii, w tym trzydzieści natychmiastowych instaksów. By je wszystkie zobaczyć, musicie się zgłosić do Mikołaja i jego rodziców. A ode mnie macie tylko króciutkie wspomnienie niedzielnego popołudnia.

Dałem radę! Ale wciąż jeszcze nie wiem z czego się bardziej cieszę, że fizycznie udźwignąłem, czy z przelewu na konto łatającego część debetu. Na pewno jednak również z tego, że zdjęcia podobały się zleceniodawcom.

Tata Mikołaja w przymiarce synowskiej alby.

Tata Mikołaja w przymiarce synowskiej alby.

Mama Mikołaja, dumna i szczęśliwa z pamiątkowym medalikiem syna.

Mama Mikołaja, dumna i szczęśliwa z pamiątkowym medalikiem syna.

 

No i sam wspomniany medalik - klasycznie, dla chłopca z Jezusem.

No i sam wspomniany medalik – klasycznie, dla chłopca z Jezusem.

 

No i wreszcie sam Mikołaj! Ostre słońce nie sprzyjało fotografowaniu, ale proszę nie strzelać do fotografa - robił co mógł.

No i wreszcie sam Mikołaj! Ostre słońce nie sprzyjało fotografowaniu, ale proszę nie strzelać do fotografa – robił co mógł.

 

Goście w komplecie.

Goście w komplecie.

 

No i wreszcie to, na co czekał Mikołaj - tort. Po prawdzie, były chyba ze trzy!

No i wreszcie to, na co czekał Mikołaj – tort. Po prawdzie, były chyba ze trzy!

 

Były też obiecane przejażdżki bryczką. W końcu to Hajduki!

Były też obiecane przejażdżki bryczką. W końcu to Hajduki!

 

Zdaje się, że przejażdżkowa część programu najbardziej podobała się małym gościom imprezy komunijnej Mikołaja.

Zdaje się, że przejażdżkowa część programu najbardziej podobała się małym gościom imprezy komunijnej Mikołaja.

A rodzice byli szczęśliwi, że ich pociechy dobrze się bawią. I ja tam byłem - gorącą herbatę wypiłem. Z cytryną.

A rodzice byli szczęśliwi, że ich pociechy dobrze się bawią. I ja tam byłem – gorącą herbatę wypiłem. Z cytryną.

 

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2017/05/08.

Komentarze 2 to “Labor omnia vincit”

  1. Pracuj, pracuj, a ja będę sobie podglądać Twoje zdjęcia. Mała uwaga: w trzecim akapicie (na początku) przestawione słowa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: