Powoli

Straszne trzy miesiące minęły. Walka z organizmem, którą w tym czasie toczyłem była bardzo trudna. Zmagania z systemem opieki medycznej też nie były łatwe. Czasem miałem wrażenie, że ludzie w nim pracujący najchętniej by się pozbyli kłopotliwych pacjentów. Raz na zawsze. Za to godziny spędzone wśród innych cierpiących ludzi dostarczyły mi sporo ciekawych historii. Starczyło by ich na trzy powieści, albo kilka sezonów dowolnego serialu. Starczyłoby, gdybym słuchał uważnie. Robiłem to jednak tylko wtedy, gdy działały środki przeciwbólowe. Dziś mija tydzień od ostatniej wizyty w gabinecie lekarskim. I wygląda na to, że lekarze nie zatopią po raz trzeci skalpeli w moim  organizmie. Póki co… Czyli mam trochę wolnego od radzieckiej medycyny? Zdaje się, że tak. Tak mi się zdaje.

Wracam więc do świata żywych. Czy dla fotografa może być lepszy termin powrotu do aktywności niż Światowy Dzień Fotografii Otworkowej? W tym roku przypadł on na 30 kwietnia. Cała idea imprezy sprowadza się do tego by tego dnia oderwać się na chwilę od codziennych obowiązków, rzucić w kąt zaawansowane technologicznie urządzenia fotograficzne i wziąć udział w prostym akcie tworzenia fotografii otworkowej. A potem podzielić się efektem uzyskanym przy zastosowaniu tej historycznej techniki fotograficznej.

Nie szukałem specjalnie pleneru by zrobić otworkowe zdjęcie. Sił wciąż trochę brakowało. Skończyło się na niechlujnym ustawieniu na ogródku mojego Rolleia, który posłużył za modela. Maszyną fotografującą był ten sam co w zeszłym roku otworkowiec DIY, choć ciut zmodyfikowany. Załadowałem mu kasetę dwoma arkuszami filmu ORWO NP 20 formatu 9×12 cm. Przeterminowanego, oczywiście… Ważność skończyła mu się w sierpniu 1992 r. Używanie takich materiałów zawsze niesie ze sobą ryzyko niespodzianek. Zwłaszcza jeśli nie przetestowało się wcześniej ani jednego arkusza z nowo otwartego pudełeczka. No ale co tam, moje doświadczenia z przeterminowanymi materiałami światłoczułymi z Wolfen były całkiem dobre, więc nie wahałem się ani chwili.

Pogoda dopisała – niebo było lekko zaciągnięte warstwą wędrujących chmur, dzięki czemu kontrasty nie były zbyt ostre. Nie zawracałem sobie głowy mierzeniem światła, naświetlałem na węch. Pierwszy arkusz eksponowałem przez dziewięć sekund, a drugi dwa razy dłużej. Dla porównania daję skany obu ujęć. Arkusze wywoływałem w R09 (1+40) przez 11 minut w temperaturze 20 stopni uprzednio namaczając je w wodzie przez pięć minut. Koreks był turlany nieustannie po podłodze ręcznie, gdyż okazało się, że napęd do obracania koreksów wziął i się zepsuł, a procesora nie chciało mi się wyciągać z kartonu, do którego trafił kiedy zacząłem chorować. Jak widać na załączonych skanach, fotografowanie kamerą otworkową na przeterminowanych o dwadzieścia pięć lat filmach powiodło się. A po wszystkim otworkowiec również został uwieczniony na zdjęciu – już klasycznie – przez obiektyw. Ja zaś posłużyłem fotografującej żonie za bohatera drugiego planu.

Technika fotografowania kamerą otworkową, oraz efekty uzyskiwane dzięki niej bardzo współgrają z moim aktualnym stanem ducha i organizmu. Długo bym musiał wyjaśniać, co to znaczy, a nie bardzo mam siłę  i ochotę. Może kiedyś, jak mi ktoś przypomni. A tymczasem życzę Państwu dobrego zdrowia i upraszam o wybaczenie, że nie odpisywałem zbyt często na Wasze listy. Będę się poprawiał, z czasem.

Powoli…

Fotografowane kamerą otworkową 4x5 cala (44 mm/f133) na filmie ORWO NP 20 (9x12 cm). Czas naświetlania - 8-9 sekund. Wywołano w R09 (1+40), 20 stopni C - 11 minut ciągłej agitacji ze wstępnym namaczaniem (5 min).

Fotografowane kamerą otworkową 4×5 cala (44 mm/f133) na filmie ORWO NP 20 (9×12 cm). Czas naświetlania – 8-9 sekund. Wywołano w R09 (1+40), 20 stopni C – 11 minut ciągłej agitacji ze wstępnym namaczaniem (5 min).

Fotografowane kamerą otworkową 4x5 cala (44 mm/f133) na filmie ORWO NP 20 (9x12 cm). Czas naświetlania - 17-18 sekund. Wywołano w R09 (1+40), 20 stopni C - 11 minut ciągłej agitacji ze wstępnym namaczaniem (5 min).

Fotografowane kamerą otworkową 4×5 cala (44 mm/f133) na filmie ORWO NP 20 (9×12 cm). Czas naświetlania – 17-18 sekund. Wywołano w R09 (1+40), 20 stopni C – 11 minut ciągłej agitacji ze wstępnym namaczaniem (5 min).

Bohaterowie dwóch planów

Bohaterowie dwóch planów

Advertisements

~ - autor: bfcb w dniu 2017/05/03.

komentarzy 16 to “Powoli”

  1. Świetnie, że jesteś!!! Otworki lubię za ich miękkość i puszystość. Kiedyś robiłam przerobioną Smieną na kliszy, ale już dawno nie próbowałam. 🙂

    • Im większy format obrazka tym przyjemniejszy efekt. Polecam fotografowanie na przeterminowanym papierze fotograficznym aparatem zrobionym np. z puszki po kawie 😉

      • Muszę spróbować. Nawet mam stare papiery… Tylko czas tak szybko leci, że połowy zaplanowanych rzeczy nie realizuję… Wiem, wiem, planuje za wiele… Ale ten model tak ma… 🙂

        • Mam tak samo – nie nadążam za swoimi pomysłami. Czasem to ledwie nadążam je zapisywać, na realizację marne szanse 😉

          • Też zapisuję… Nawet czasem piszę „zrobić dziś” i krateczka za każdą z czynności. Niby że powinnam zaznaczyć, gdy zrealizuję. A pod wieczór same puste kwadraciki… Wstyd, ale tak już jest.

          • Noo, ja to przynajmniej się nie łudzę, że się uda zrealizować 😉

          • Miło, że znów możemy pogadać! Miłego wieczoru!

          • Wieczorami z przyjemnością będę nadrabiał zaległości z tego o co u Ciebie się pojawiło pisanego i obrazkowego 😉

          • Dom Peonii w zawieszeniu. Jakoś nie mam serca do jego prowadzenia. Nie skasowałem, ale muszę nabrać dystansu do rzeczywistości. Została ptaszarnia.wordpress.com o przyrodzie i zwierzakach. Taki bardziej odpoczynkowi blog. Zapraszam!

          • Nie kasuj, nie kasuj! I się z niczym nie spiesz.

          • Staram się zachować stoicki spokój. Właśnie wczoraj walczyłam z polskim lecznictwem w sprawie brata. Starłam się telefonicznie z jakimś egzotycznym lekarzem z Przasnysza, który powiedział, że „wy Polacy jesteście tacy nerwowi”. A ja tylko miałam do niego pretensję, że pacjenta, którego z bólem przywiozła karetka, wypisał na drugi dzień, bez diagnozowania, mówiąc, żeby sobie wziął więcej tabletek przeciwbólowych. Brat jest ciężko chory na trzustkę i serce… Tak, Polacy są naprawdę nerwowi.

  2. Panie Krzysztofie,
    bardzo mocno zaciskam kciuki za zdrówko.
    Brakowało tu Pana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: