Wieczorni kapelusznicy

Wczoraj wieczorem z wielką pompą otwierano w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej wystawę fotografii Augustina Ziemensa, który mieszkał w Wejherowie od schyłku XIX wieku, do swojej śmierci w 1948 r. Kilka miesięcy temu muzeum kupiło kilkaset negatywów Ziemensa, głównie szklanych. Po ich opracowaniu przyszedł czas na udostępnienie. I powiem wam, że takich tłumów, to ja jeszcze w naszym muzeum nie widziałem! Nie sądzę jednak by gości ściągnęła sama osoba wejherowskiego drogisty i fotografa. Chodziło raczej o chęć szukania na starych fotografiach miejsc sobie znanych, bliskich. Nic dziwnego, że zdjęcia sprzed wieku wywołały wśród zwiedzających falę wspomnień i ożywionych dyskusji. Poza wartością historyczno-muzealną zdjęć dokumentalnych, okolicznościowych, pejzażowych i portretowych zaprezentowanych na wystawie trzeba zauważyć, że wiele z nich to perełki estetyczne. Są przemyślane i doskonale skomponowane, po prostu piękne. O samym Ziemensie też wam muszę opowiedzieć, bo to fantastyczna postać, ale to kiedy indziej.

Tego wieczoru, na prośbę Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej fotografowałem gości wernisażu. Miało być po staremu. Była więc drewniana Tachihara i negatywy srebrowe. Do kamizeli przypiąłem dziadkowy zegarek z dewizką, a na łeb dałem sobie nacisnąć melonik. Szybko go jednak zdjąłem, bo wielu gości chciało mieć zdjęcie… w meloniku. Prócz tego nakrycia głowy, w muzeum znalazło się szybko i inne – cylinder dyrektora placówki. W efekcie powstała seria zdjęć sympatycznych kapeluszników. Kilkoro z nich można zobaczyć niżej.

Negatywy leżą jeszcze w kasetach, czekając na wywołanie. Prócz nich wziąłem ze sobą na wieczorne występy resztki moich zapasów czarno-białych materiałów natychmiastowych. Przewidywałem bowiem, że wśród gości znajdą się niecierpliwcy, żądni szybkiego oglądania swoich podobizn, najlepiej teraz, zaraz, już, natychmiast! I miałem rację. Mimo, że wszyscy widzieli, że kamera jest drewniana, miechowa i z matówką, mimo że objaśniałem, że materiał światłoczuły jest w kasecie i pozostanie w niej do wywołania, mimo to wciąż do mnie docierały zdziwione głosy – to tych zdjęć nie będzie od razu dzisiaj? – Nie, nie będzie ich dzisiaj, ani nawet jutro. Pewno za tydzień lub dwa je wywołam – tak odpowiadałem. Na takie dictum wielu chętnych zrezygnowało z pozowania. Inni zniechęcili się, bo na stanięcie przed obiektywem trzeba było dłuższą chwilę poczekać. Jak wiecie jestem człowiekiem niepochopnym – nie umiem i nie lubię szybko fotografować. Zwłaszcza Tachiharą.

Wszelako, po kolejnym zapytaniu o to, kiedy będą zdjęcia, sięgnąłem po natychmiastowe Fujifilmy FP-3000B i odpowiedziałem – zdjęcia będą po minucie od zrobienia! Obserwacja min gości była bardzo przyjemna. Co niektórzy wiedzieli czym są materiały natychmiastowe, bo stąd i z owąd dotarły do mnie szepty – polaroid, polaroid… Za chwilę jednak nastąpiło kolejne zdziwienie – te polaroidy są czarno-białe! Ano są.

Zwykle zdjęcia wykonane na materiałach natychmiastowych skanuję do swojego archiwum, albo przynajmniej przefotografowuję cyfrówką. Tym razem, wobec natłoku pracy i napierającego tłumu, zrezygnowałem z tej procedury. Fotografowani natychmiast dostawali swój pozytyw, a ja zostałem z „polaroidowymi” „negatywami”. Wiadomo jakie one są – szorstkie, chropowate, plamiste przez osad chemiczny, no i bez kontrastu są. A w dodatku błyskawicznie oblepiają się paprochami i włosiem wszelakim – bo przecież pokryte są wilgotnymi chemikaliami, które schną, schną, i schną. I jak na złość, spadają niekiedy na ziemię. Zawsze masłem w dół.

A ja je i tak lubię, nawet takie upadłe, plamiste i mechate.

Skan

Skan „negatywu” FP-3000B. Fotografowano 6 października w Wejherowie.

Skan

Skan „negatywu” FP-3000B. Fotografowano 6 października w Wejherowie.

Skan

Skan „negatywu” FP-3000B. Fotografowano 6 października w Wejherowie.

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2015/10/07.

komentarze 4 to “Wieczorni kapelusznicy”

  1. Świetne fotografie. Nigdy nie robiłam fotografii natychmiastowych, bo cena materiałów odstraszala mnie od nich. Ale podziwiam efekty 1 – tym bardziej, że mechatosc i plamistość jakoś je nawet uszlachetnia… Jak zmarszczki staruszka…

    • Tak, cena jest zabójcza. I cały czas rośnie, niestety. Mnie zostało już tylko kilkanaście paczek różnych materiałów natychmiastowych. Na długo nie starczy, skąpię na każdym listku, ciekawych twarzy…

  2. […] zdjęciach już napomknąłem kiedyś, przy okazji  otwarcia wystawy w muzeum (tu napomknąłem: https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2015/10/07/wieczorni-kapelusznicy/ […]

  3. […] oraz pocztówkami, a było ich kilkaset. I kosztowały niemało. O sprawie napisałem tu: https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2015/10/07/wieczorni-kapelusznicy/ . Tym razem jednak publiczności aż tak wiele nie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: