Sentymenty i powody do resentymentów (fotografia w tle)

Bardzo długo do empiku miałem sentyment. W latach 80. ubiegłego wieku każda wizyta w nim była dla mnie nagrodą i małym świętem. Trzeba było jechać do miasta wojewódzkiego. Podróżowało się 50 kilometrów autobusem, który kursował dwa razy na dobę, lub pociągiem, z jedną przesiadką. Już sama podróż była atrakcją, ale kiedy wchodziłem do empiku, cały świat przestawał dla mnie istnieć. Godzinami mogłem gapić się na książki, czasopisma i płyty, choć ówczesny asortyment nie był zbyt bogaty. Wciągało mnie to tak bardzo, że musiałem uważać by nie przekroczyć limitu czasowego i zdążyć na powrotny pekaes. Zawsze wychodziłem z empiku z płytą, książką lub jakimś magazynem. Na tyle starczało pieniędzy, którymi zasilała mój budżet ukochana Babcia, mimo że rentę miała żałosną.

W szkole średniej zdarzało mi się okazjonalnie zarobić parę groszy, więc zakupy były częstsze i większe. No i miałem do empiku zdecydowanie bliżej, bo uczyłem się we wspomnianym mieście wojewódzkim. Dwukilometrowy spacerek lub kilkuprzystankowa jazda autobusem komunikacji miejskiej dzieliły mnie od książkowego zagłębia. Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, bo tak wówczas nazywał się empik, wabił również kawiarnią, w której serwowano pyszne lody Hortexu. No i jeszcze koncerty oraz spotkania z pisarzami. To właśnie w empiku byłem na swoim pierwszym koncercie Młynarskiego, na którym wykonywał repertuar zapisany na winylu Młynarski w Ateneum. Występ trwał znacznie dłużej niż winylowe 50 minut. Zakończył się owacją na stojąco i długa seria bisów.

Dziś empik to Elektronika Muzyka Prasa i Książki. Asortyment podobny co niegdyś, odległość dzieli mnie od niego nieznaczna – półgodzinna jazda koleją. Bywam tam jednak bardzo rzadko, przede wszystkim z powodu wysokich cen i tłoku. Obu nie lubię. Bardzo.

Jest jeszcze coś, co sprawiło, że mój dystans do empiku się zwiększył. Ostatnio potrzebowałem szybciutko wywołać kilkanaście cyfrowych fotografii. Nie chciało mi się szukać najtańszych opcji, bo sprawa nie warta była zachodu. Skorzystałem więc z odsyłacza w jednym z spamejli, którymi zasypuje mnie m.in. empik. Dla porządku zerknąłem w regulamin usług EmpikFoto.pl. Zdumiał mnie jeden z podpunktów do paragrafu 3, który moim zdaniem jest cokolwiek za szeroko ujęty: „c) zamieszczając dane zdjęcie w Serwisie udziela Spółce nieograniczonej czasowo i terytorialnie licencji na korzystanie przez Spółkę z powyższego zdjęcia w działalności Serwisu, w tym w szczególności na utrzymywanie go w zasobach systemu informatycznego Spółki. Klientowi z tytułu udzielenia Spółce powyższej licencji nie przysługuje jakiekolwiek wynagrodzenie”. No ja rozumiem, że jakąś licencje EmpikFoto musiał sobie zaklepać by zgodnie z prawem móc zapisywać na swoich serwerach pliki zdjęć zlecone do druku przez klientów. Ale tak nieścisłe i otwierające pole do interpretacji zapisy regulaminu są dla mnie nie do przyjęcia.

Noo ja rozumiem, że  niekoniecznie moje zdjęcia są wystarczająco dobre by EmpikFoto zechciał się nimi posłużyć w swojej działalności, na przykład do celów reklamowych. Zapewne jednak znajdą się tacy, których fotografie będą dość dobre by kusić do „korzystania przez Spółkę […] w działalności Serwisu”.

No i skończyło się tak, że zdjęcia odbiorę jutro, bo pliki do wywołania wysłałem do małego lokalnego labiku, który w regulaminie nie miał zapisów o bezterminowych licencjach. Ani niczego, co mogłoby się stać powodem do resentymentów.

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2015/07/22.

Komentarzy 6 to “Sentymenty i powody do resentymentów (fotografia w tle)”

  1. Wszystko stało się dlatego, że nie skorzystałeś z Pstrykamy 🙂 Nawet nie musiałbyś się ruszyć z domu. Trafiłam na Twój post przypadkiem, a jestem w stanie rozwiązać wszystkie Twoje problemy związane z wywoływaniem zdjęć 🙂

    Pozdrawiam!

    • Kryptoreklama, ale niech tam 😉 Obawiam się, że wszystkich moich problemów z wywoływaniem zdjęć nie jesteś, niestety w stanie rozwiązać. Potrzebuję wywołać dwie rolki starego slajdu Kodaka w procesie Kodachrome. Dasz radę?

      • Nie chciałam być taka oczywista! Naprawdę 🙂 Sam nasunąłeś temat, a ja się pojawiłam na Twoim blogu 🙂 Rolki to nie nasza bajka niestety. Zawiodłam!

    • Najważniejsze, że były dobre chęci i brak kretyńskich zapisów w regulaminie 😉 Klientem pewnie nie zostanę, bo bliżej mi do rolek i arkuszy niż plików 😉 Ale za odwiedziny u mnie dziękuję i pozdrawiam 😉

  2. O, tak, podróż do większego salonu prasy – to dziwna przygoda i dla mnie była. Kupował niemiecki magazyn Trommel i «Горизонты техники для детей». I jeszcze znaczki pocztowe. Z plytami w nasich Palestynach było trudno.

    • Ja z kolei dzięki odwiedzinom w empiku zebrałem sporo numerów radzieckiego czasopisma „Modelist konstruktor” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: