Nerwus, leniuch i brudas ze mnie

Wróciłem z pracy umordowany, zdenerwowany i zdołowany. Raz – upał, dwa – dedlajny wymyślone przez jakichś kosmitów bez wyobraźni, trzy – wylali pięć osób, a jedna sama odeszła. Potrzebne antidotum. Rozglądam się po domu. Żona i syn wyjechali na wieś, na przytulanie nie ma co liczyć. Barek – burbon skończył się jakiś czas temu i została po nim smętna flaszka, rumu są jeszcze ze dwa łyki. Za mało. Spojrzałem na krupnik szroniący się w lodówce. Nie, to jeszcze nie ten etap desperacji.

Zamiast butelki wódki wyjąłem z lodówki kilka filmów czekających na wywołanie. Siedzenie przed telewizorem i rytmiczne odwracanie koreksu zawsze mnie uspokajało. Przy trzecim koreksie rzeczywiście zrobiłem się jakby spokojniejszy. I senny jakiś. Powieki mi ciążyły tak bardzo, że z ledwością dokończyłem wywoływanie. Filmy suszyły się na sznurku a ja słaniając się na ostatnich nogach spojrzałem cierpiętniczo na rozbebeszone koreksy. Czekały na umycie po robocie. Westchnąłem i zabrałem się za nie. Hmm, myciem to bym tego nie nazwał. Wyszła mi klasyczna maniana. Szybko i byle jak. I obietnica, że jutro poprawię. Pięć minut później spałem snem kamiennym.

Tydzień później wyjąłem z lodówki kolejną partię filmów do wywołania. Mniej już w celach terapeutycznych (przytulną rodzinę miałem już pod ręką), a bardziej w klasycznych celach fotograficznych. Poszło jak po maśle i po godzince cztery wstążki z obrazkami wisiały w łazience. Ekstra.

Nazajutrz, lupa do oka, filmy na podświetlarkę i wstępna ocena – jest coś co warto nieść do ciemni? I już przy pierwszej klatce klops. Następna to samo. I reszta też. Emulsja okazała się być wywołana tak przedziwnie, jakby była pokryta bąblami jakimiś. Ki czort? Cóż, tuza intelektu nie trzeba by pokapować się, że taki efekt mógł dać spieniony wywoływacz. Natychmiast przypomniała mi się senność sprzed tygodnia i odwalona przy myciu koreksów maniana. Musiały gdzieś zostać niedopłukane drobiny detergentu. Zaschły, a gdy po kilku dniach skontaktowały się na nowo z wilgocią, czytaj wywoływaczem, czekały tylko by się spienić. I zrobiły to na tyle dobrze by skutecznie zepsuć mi filmy.

Morał: jak nie jesteś w stanie porządnie umyć koreksów po wywołaniu filmów, to odpuść sobie tego dnia wywoływanie. A jeśli jednak się zaweźmiesz, wywołasz filmy i zostawisz niedomyte puszki, to bądź mądrzejszy niż ja i weź się za ich czyszczenie już następnego dnia. Nie odkładaj tego na później, bo możesz się nieźle wpienić, jak zobaczysz swoje następne filmy.

 

****

****

 

****

****

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2013/06/21.

Komentarze 4 to “Nerwus, leniuch i brudas ze mnie”

  1. To zamało developeru było.

  2. Bardzo ciekawe są te zdjęcia. Na najciekawsze to sposób pozyskania negatywu z Polaroida. M.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: