Zadanie postapokaliptyczne

Miało być brudno, postapokaliptycznie, bez jakiejkolwiek nadziei, a przy tym z elementem delikatności, no i koniecznie – okładkowo. Coś dla mnie, urodzonego pesymisty, jak mówią o mnie znajomi. Ja tam wolę określenie „realista” lub „bardzo umiarkowany optymista”. Ucieszyłem się więc (rzecz jasna, umiarkowanie) z postawionego zadania.

Jako, że tematyka była mi nieobca, zmagania z nią zacząłem od przeglądania płacht stykówek zrobionych z niegdysiejszych negatywów. Z pół godziny zajęło mi odszukanie tej właściwej, sprzed lat pięciu. Jeden małoobrazkowy film – kodakowska Potra 160 wypełniona ludzkimi postaciami w podartych łachach, zardzewiałych hełmach, różnych typach masek przeciwgazowych. No dobra, pomyślałem, jedna propozycję mam, czas pomyśleć o alternatywach. Dwóch. Jak fotoedytor zobaczy trzy różne koncepcje podejścia do tematu, to jest większa szansa, że trafię w gust.

Tydzień później miałem gotowe dwa dodatkowe filmy. Jeden pejzażowy, a drugi z bardzo martwymi naturami. Tym razem już na Velvii w średnim formacie. Problemy były dwa. Pierwszy – niski poziom mojego własnego zadowolenia z wykonanych zdjęć. Drugi – brak czasu na wykonanie czegoś innego.

A fotoedytor bez ceregieli wybrał obrazek wykonany przeze mnie dawno temu na potrzeby jakiegoś literackiego projektu sajensfikszynowego. Apokalipsa spod znaku dziecięcej pidżamki w misie, gwiazdki i księżyce skontrowanej maską przeciwgazową znów zwyciężyła. Jak się juz pozna tytuł płyty na jaki miał trafić obrazek, to wszystko zaczyna sie zgadzać.

Zdjęcie można zobaczyć na okładce składankowej płyty „Fear Candy 115” dodawanej gratis do styczniowego numeru brytyjskiego miesięcznika muzycznego „Terrorizer” (jedyne cztery i pół funciaka!). Okładkę płyty i informację o jej zawartości muzycznej zamieszczono także na stronie 12 magazynu. A po sąsiedzku, na stronie trzynastej, straszy Nergal z Behemota.

Zarzuciłem CD do odtwarzacza i odbyłem muzyczną podróż w czasie. Był bowiem taki czas, gdy namiętnie słuchałem i metalowych hałasów w stylu Voivoda. Choć zawsze wolałem ciut ciężej i z mniejszą ilością linii melodycznej. Bliżej mi było do Sepultury. Do tej pory zdarza mi się niespodziewanie i zupełnie nie na temat wrzasnąć – ruuuuts!

~ - autor: bfcb w dniu 2013/01/10.

Komentarze 4 to “Zadanie postapokaliptyczne”

  1. Tyś nie pesymista, tyś uświadomiony realista 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: