W efekcie zachcianek

Kiedy tylko mogłem wyjść na świat zewnętrzny i opuścić mury, pobiegłem w miasto, by jak pies, obwąchiwać znane sobie, lecz dawno już nieoglądane zakątki. Dla pełnej jasności – posikiwanie na gazony i latarnie darowałem sobie.

Niespiesznym krokiem łaziłem i fotografowałem tysięczny raz to, co już tysięczne razy sfotografowałem. Zimą i wiosną, i rano, i nocą. Może coś się zmieniło? A może na tych zdjęciach zobaczę coś innego niż na ostatnich, nawet jeśli nic się nie zmieniło.

Pogodne popołudnie z miękkim światłem zza niezbyt grubej warstwy chmur. Lubię takie światło. W Mamiyi był załadowany dawno temu Fuji Acros – zostało pięć klatek. Dobry film do takiego światła.

Słońce dość szybko zaczęło znikać, ale mnie chciało się jeszcze łazić po tych co bardziej wyludnionych uliczkach. A kiedy wróciłem do domu, zachciało mi się od razu wywołać film.

Ciekawe, czego zachce mi się jutro.

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2012/10/19.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: