Przejazdem, na południe i na zachód

O dziwo nie było tłumu turystów. Mogliśmy spokojnie zjeść śniadanie i posiedzieć u stóp Góry Rushmore’a, albo Sześciu Dziadów, jak mówią Indianie. Pogryzaliśmy bułki kupione po drodze w miasteczku Custer, a gorąca i mocna kawa zdjęta dopiero co z palnika gazowego pachniała. Kubki parowały intensywnie, bo mimo że dzień słoneczny, było jednak dość chłodno. Miły zapach kawy i przyjemne chrupanie pieczywa sprawiły, że dobrze się nam patrzyło na te twarze trochę wybuchnięte i trochę wykute w skale.

Pogapiliśmy się godzinkę na monument i jego okolicę, nie wiedząc chyba do końca co myśleć o tych kamiennych prezydentach. Czy podziwiać ludzką inwencję i zaangażowanie w uwiecznianie historii, a także sposób wkomponowania podobizn w krajobraz, czy może oburzać się na magalomańską ingerencję w pejzaż. Zwiedzać całego memorialowego centrum jakoś się nam nie chciało. Droga wzywała w dalszą podróż. Na południe i zachód.

~ - autor: bfcb w dniu 2012/10/06.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: