Dokończę

Mimo, że dzieliły nas tylko trzy domy najczęściej widywaliśmy się nie na ulicy, czy gdziekolwiek w miasteczku, lecz w górach. A to ja rozkładałem się ze swoimi fotograficznymi klamotami na Teufelsmauer, a on wędrował do Weddersleben. A to znów on siedział na głazie w zrujnowanej górskiej twierdzy Regenstein i popijał parującą kawę z termosu, a ja przechodziłem mimo wędrując w stronę Sandhöhlen. Zawsześmy się wówczas sobie grzecznie kłaniali, bo po pierwsze primo znaliśmy się, a po drugie primo byliśmy na szlaku.

Za każdym razem z zaciekawieniem oglądałem dyndający na jego piersiach aparat fotograficzny. Nie żeby to było coś wyjątkowego – jakaś prastara mieszkowa Isola – po prostu zawsze gapię się na sprzęt fotograficzny, który ludzie noszą ze sobą. Sprzęt był też pretekstem naszej pierwszej dłuższej rozmowy. Zaintrygowała go moja Tachihara, z którą sterczałem na polu złotych zbóż. Cierpliwie czekał w cieniu drzew na skraju pobliskiego lasu, ze dwa kwadranse chyba, aż skończę te swoje czary-mary pod czarną płachtą. A potem rozmawialiśmy pewnie z godzinę. O fotografii, chodzeniu po górach i historii. Wtedy miałem wreszcie okazję z bliska oglądać jego turystyczną laskę obitą mrowiem pamiątkowych szyldzików nazywanych „Stocknagel”. Imponująca kolekcja tych blaszek pyszniła się na tym kawałku drewna, który przy bliższych oględzinach okazał się być nie laską turystyczną, lecz zwykłą laską z gumową końcówką. Taką laską, jakiej używają starcy by pomagać sobie w przemieszczaniu się po domu czy ogrodzie. Noo ale nie zmieniało to faktu, że zbiór plakietek był wspaniały. A jak się okazało, to nie pierwsza jego laska tak ozdobiona, na poprzednich kilku zabrakło już miejsca.

Potem, w ciągu kolejnych dwóch lat, jeszcze wielokrotnie robiliśmy takie pogaduchowe posiedzenia na szlaku. Za każdym razem były to spotkania całkowicie przypadkowe, bo obaj byliśmy zwolennikami samotnych wędrówek. No ale co innego samotne wędrówki, a co innego miłe spotkanie w ich trakcie, wymiany myśli i kanapek. Przyjemne to było, a zdaje się, że i on je lubił.

Znani mi Niemcy nie są ludźmi zanadto otwartymi, ale z nim z każdym spotkaniem rozmawiało mi się coraz lepiej. Zaczęliśmy poruszać nawet tematy bardzo osobiste. Jakoś tak samo wychodziło. Nie pytany opowiedziałem mu o powodach swojej okresowej emigracji, która właściwie nigdy całkiem się nie dopełniła, bo wciąż wiele sznurków wiązało mnie z Polską. On opowiedział o wojnie, na której stracił twarz, a o mało co też i życie. Anglicy zestrzelili jego samolot nad Kretą, a zanim wydostał się z kabiny płomienie poparzyły mu twarz. Mimo kilku operacji wyglądała jak nadtopiona woskowa maska bez indywidualnych cech. Po kilkudziesięciu latach od wydarzeń miał już do nich dystans i potrafił powiedzieć, z czymś na kształt uśmiechu, że dzięki temu co go spotkało na Krecie uniknął najprawdopodobniej śmierci gdzieś w ZSRR. Wysłano go najpierw do szpitali, potem do sanatoriów, a w końcu odesłano z wojska.

Ostatni raz rozmawialiśmy w sierpniu 2011 r. po kolejnym przypadkowym spotkaniu, tym razem w pobliżu Thale. Siedzieliśmy wtedy pół godziny przy kamieniu, który upamiętniał miejsce znalezienia germańskiego głazu ofiarnego. Znów rozmawialiśmy o Polsce. Znów rozmawialiśmy o fotografii. Kamień przy którym siedzieliśmy sfotografowałem. Nigdy zaś nie odważyłem się spytać czy mogę sfotografować i jego.

Wczoraj wieczorem odwiedził mnie jego syn. Przyszedł powiedzieć kiedy będzie pogrzeb i przekazać mi pamiątkę po swoim ojcu. Widząc moją zdziwioną minę powiedział, że on też się zdziwił kiedy na dwa dni przed swoją śmiercią ojciec poprosił go by zaniósł mi jako prezent ostatnią laskę ze „Stocknaglami”. Miał mi też przekazać bym „dokończył jej zdobienie”.

Johann, dokończę na pewno!

Reklamy

~ - autor: bfcb w dniu 2012/04/01.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: