Bym mógł

•2018/06/15 • Dodaj komentarz

Byliśmy ostatnio w kinie. I podobał się nam film. Dobrze opowiedziana fabuła, trafnie obsadzone role zarówno pierwszoplanowe, jak i drugoplanowe, że o trzecioplanowych nie wspomnę. Niezłe aktorstwo, a momentami nawet świetne, muzyka, która utrafiła w nasz gust, no i zdjęcia (wiadomo – fotograf zawsze patrzy na nie czujnie) – z ukłonem w stronę polskiej szkoły filmowej.

Pójdziemy na ten sam film raz jeszcze, by się ponapawać detalami i jeszcze raz posłuchać muzyki. I to nawet nie jest kwestia kiepskiej podzielności uwagi, ale raczej tego, że lubimy wpatrywać i wsłuchiwać się w smaczki.

Prawda, mógłbym napisać o filmie także kilka cierpkich zdań. A może i kilkanaście. Tylko po co, skoro się nam film podobał? Wystarczająco się spodobał by plusy ujemne nie przesłoniły nam plusów dodatnich, jak powiadał klasyk. Nawet jeśli nie jest to dzieło na miarę Bergmanowskich „poziomek”, czy „zwierciadła”, to się nam podobał. Pójdziemy więc na niego drugi raz. A ja osobiście to i trzeci raz. Bym mógł…

A jeśli wy możecie, to też idźcie. Na „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego.

Reklamy

O pisaniu

•2018/06/10 • 6 Komentarzy

Trzy lata temu napisałem wiersz o… pisaniu wiersza. Trzy miesiące temu wysłałem go do Żar na XI Ogólnopolski Konkurs Literacki „O Laur Dziewina”. A od trzech dni mam dyplom informujący o tym, że mój wiersz wyróżniono.

Na galę pokonkursową nie pojechałem, bo Żary są daleko, ja jestem zajęty, a moje konto raczej pustawe. Nie pojechałem ja, więc dyplom przyjechał do mnie… Miły gest organizatorów.

Dziękuję bardzo!

 

Dyplom prosto z Żar

Dyplom prosto z Żar

 

 

Płyń po morzach i rozsławiaj…

•2018/06/09 • 2 Komentarze

„Dar” popłynął. W rejs dookoła świata popłynął. Ku czci popłynął. By sławić Polskę popłynął. Popłynął, by rozgłaszać światu wieść o setnej rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Już do Estonii dopłynął, do Kopenhagi również, zdaje się też do Norwegii. Bardzo zazdroszczę załodze tego płynięcia, bardzo. Nic dziwnego, skoro jednym z moich dziecinnych marzeń było marynarskie pływanie.

Niepokoi mnie jednak przekaz nadchodzący ze środków masssowej komunikacji. Słucham kilku rozgłośni radiowych na bieżąco. I ze wszystkich słyszę informacje o aktywnościach podejmowanych przez uczestników rejsu w wszystkich odwiedzanych portach. Z szerokimi uśmiechami dziennikarze informują mnie, co na zagranicznych postojach robią załoganci „Daru”. Póki co, dowiedziałem się, że spotykają się z Polonią, uczestniczą w kolejnych mszach, lub są wizytowani przez polskich polityków, którzy organizują sobie wycieczki do miejsc postoju naszego żaglowca. Ani razu nie usłyszałem o zorganizowanych spotkaniach z autochtonami i objaśnianiu im idei rejsu, klarowania doniosłości naszej rocznicy.

Sądzę, że coś jest nie tak. Może słucham niewłaściwych tub. A może masssowe informatory nie interesują się spotkaniami załogi z zagraniczniakami i pomijają je w relacjach. Albo, co gorsza, rzeczywiście nie mają o czym informować. Komu więc obwieszczał „Dar” naszą chlubną rocznicę? Czy rzeczywiście o to chodziło? Jeśli moje obawy się potwierdzą, to rejs równie dobrze można było zorganizować rok temu, półtorej, albo za dwa lata. I też bym go bardzo zazdrościł uczestnikom. Bardzo.

Noo ale skoro ja nie mogę, to niech oni sobie płyną. Ale jak już tak płyną, to niech też rozsławiają.

Choć trochę…

 

"Dar Młodzieży" sfotografowany z helskiego cypla

„Dar Młodzieży” sfotografowany z helskiego cypla

Ten riff, głos, 52UM i cisza…

•2018/06/04 • 4 Komentarze

Wciąż nie mogę uwierzyć w tę śmierć.

W jego gitarowej grze zakochałem się od pierwszych nut usłyszanych w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku. Nikt nie grał takich riffów, rozpoznawalnych natychmiast, znakomitych.

Lubiłem jego głos. Całe to snucie się po scenie, najczęściej gdzieś na drugim planie, i tworzenie gęstych gitarowych i wokalnych plam. Niepowtarzalnych. Tak zapamiętałem jego udział w koncertach. Nie zrobiłem mu na koncertach ani jednej fotografii. Zawsze tylko słuchałem. Nieczęsty to dla mnie stan.

Mimo, że nie jestem fanem elektroniki, to na jego 52umiące, i nie tylko takie, eksperymenty zawsze czekałem z ciekawością. I choć jedne podobały mi się bardziej, a inne mniej, to wciąż czekałem na następne.

Dziś Radio Gdańsk gra przez cały dzień jego muzykę, muzykę z jego udziałem. Wspominają i  wzdychają. Fajnie, że tak go dziś  dużo na tej antenie. Tyle, że przez wszystkie poprzednie tygodnie nie słyszałem u nich ani jednego z tych granych dziś kawałków.

Szkoda, wielka szkoda…

Nie będę

•2018/06/02 • 4 Komentarze

Nie będę mówił do siebie na ulicy, nie będę mówił do siebie na ulicy, nie będę mówił do siebie na ulicy…

To cytat z Wojciecha Waglewskiego i jego pierwszej płyty nagranej jako Voo Voo. Dlaczego go przytaczam? Ano dlatego, że po wyjściu z projekcji kinowej filmu „Han Solo” miałem przemożną ochotę mówić do siebie na ulicy.

Nie będę już chodził na kolejne „Star Warsy”, nie będę już chodził na kolejne „Star Warsy”, nie będę już chodził na kolejne „Star Warsy”, nie będę już chodził na kolejne „Star Warsy”, nie będę już chodził na kolejne „Star Warsy”.

I tak bez końca.

Bo postaci papierowe, humor drewniany, akcja przewidywalna. Nuda i dłużyzny. Jak w polskim filmie, panie.

I tak wydrukują z błędem…

•2018/05/21 • 2 Komentarze

Jakiś czas temu wspominałem o nagrodzie dla mojego opowiadania. Prócz przyjemnej gratyfikacji finansowej i pamiątkowego dyplomu, organizatorzy postanowili jeszcze uwiecznić nagrodzone utwory w postaci drukowanej. Dzięki temu wiersze i opowiadania docenione przez jury XXV Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Krajobrazy Słowa” zebrano w pokonkursowej antologii. Mojego tekstu prozatorskiego, jeśli kto ciekawy, należy szukać na stronie 43 i dalej.

Podzieliłbym się książeczkami z co wierniejszymi czytelnikami, ale żałosną liczbę otrzymanych egzemplarzy autorskich rozdysponowałem w trzy sekundy, więc nie sprezentuję już nikomu ni jednej sztuki. Wiem jednak, że antologię można nabyć w Bibliotece Miejskiej w Kędzierzynie-Koźlu, ale czy sprzedają przez internet jest dla mnie zagadką. Nie znam też ceny, ale znając życie, domyślam się, że jest zaporowa. Chętni niech zapytują tu: promocja@mbpkk.pl , promocja2@mbpkk.pl, tel. 77 482 37 80 wew. 29.

Spostrzeżenie edytorskie – jeśli się przyglądniecie uważnie poniższej fotografii to spostrzeżecie niechybnie, że wydawcy nie mogli się zdecydować, czy edycja konkursu była XXIV, czy XXV. Zdaje się jednak, że druga liczba jest poprawna, choć w samej książce częściej pojawia się wersja pierwsza.

Komputer!

Strony 42-43 pokonkursowej antologii, co do której wydawcy nie mogą się zdecydować, jaką liczbę edycji konkursu podać. Inna na grzbiecie i na okładce, a inna we wnętrzu.

Strony 42-43 pokonkursowej antologii, co do której wydawcy nie mogą się zdecydować, jaką liczbę edycji konkursu podać. Inna na grzbiecie i na okładce, a inna we wnętrzu.

Światowy Dzień Fotografii Otworkowej

•2018/05/04 • 2 Komentarze

To dobry dzień by oderwać się na chwilę od naszego niezwykle nowoczesnego i stechnicyzowanego świata. Wystarczy dowolny światłoszczelny pojemnik (puszka, pudełko, skrzynka) z małym otworkiem w jednej ze stron i jakimkolwiek światłoczułym materiałem po stronie przeciwnej i już można przystąpić do tworzenia fotografii otworkowej. A efektami tego aktu dzielimy się na stronie http://pinholeday.org/.

Zasady są proste: co roku, w ostatnią niedzielę kwietnia, swoim aparatem otworkowym wykonujesz fotografie takie jakie ci się zachce, a potem jedną z nich wrzucasz, wraz z dowolnym opisem, na wspomnianą wyżej stronę. Możesz też dorzucić zdjęcie aparatu otworkowego, którym tego dnia fotografowałeś.

W tym roku wrzuciłem tam fotografię ukazaną niżej. Wykonałem ją na filmie Fotopan FL (9×12 cm), któremu termin przydatności minął w 1990 roku. Średnica otworka w mojej DIY kamerze – 0,3 mm. Arkusz filmu naświetlałem przez ok. 2 sekundy. A potem został on wywołany w caffenolu, czyli z użyciem tego, co było w kuchni: wody, kawy rozpuszczalnej, sody, soli jodowanej i witaminy C.

A co na zdjęciu? Kościół Trzech Krzyży na wejherowskiej kalwarii. I podstępnie zaplanowana widmowa obecność fotografa.

Tego dnia wykonałem też kilka innych zdjęć, ale zgodnie z zasadami, na stronę organizatorów Worldwide Pinhole Photography Day wrzuca się tylko jedno wybrane. No to pozostałe umieszczam w swoim cyfrowym dzienniczku. Do papierowego trafiły odbitki stykowe.

A może Szanowne Państwo też zechce się przyszłym roku włączyć? Zachęcam i służę pomocą – jeśli się zbierze mała sympatyczna grupa mogę zorganizować szybki kurs konstrukcji kamer otworkowych z czegoniebądź i fotografowania nimi.

Pinholeday2018002a_sm

Kościół Trzech Krzyży na wejherowskiej kalwarii, 29 kwietnia 2018, Fotopan FL (9×12) przeterminowany w 1990 r., średnica otworka w kamerze 0,3 mm, czas naświetlania – ok. 2 s., wywołane w DIY caffenol, negatyw skanowany na Epsonie V700;

Pinholeday2018003_sm_caff

Kościół Trzech Krzyży i dwie inne kapliczki na wejherowskiej kalwarii, 29 kwietnia 2018, ORWO NP 20 (9×12) przeterminowany w 1992 r., średnica otworka w kamerze 0,3 mm, czas naświetlania – ok. 4 s., wywołane w DIY caffenol, negatyw skanowany na Epsonie V700;

Pinholeday2018006sm

Ławeczka Reginy Osowickiej w Wejherowie, 29 kwietnia 2018, Fotopan FL (9×12) przeterminowany w 1990 r., średnica otworka w kamerze 0,3 mm, czas naświetlania – ok. 4 s., wywołane w DIY caffenol, negatyw skanowany na Epsonie V700;

Pinholeday2018007sm

Fragment furtki wejściowej na teren wejherowskiej jednostki wojskowej, 29 kwietnia 2018, ORWO NP 20 (9×12) przeterminowany w 1992 r., średnica otworka w kamerze 0,3 mm, czas naświetlania – ok. 15 s., wywołane w DIY caffenol, negatyw skanowany na Epsonie V700;

18221919_304103160012024_1034141347069508872_n

Kamera otworkowa, którą wykonano ukazane wyżej fotografie. Średnica otworka – 0,3 mm, ogniskowa ok. 10 mm;