Braki cywilizacyjne

•2020/07/04 • 4 Komentarze

Odbyłem wiele nocnych spacerów w rejonie dworca kolejowego w moim pięknym powiatowym mieście, posiadającym muzeum w pałacu i imponującą filharmonię. W mieście liczącym pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Jeden ze spacerów odbyłem kilka dni temu. Przypominam, że rzecz działa się u schyłku drugiego dziesięciolecia XXI wieku, w sercu Europy.

W pobliżu dworcowego budynku, mimo później pory, stało kilka taksówek. Taryfiarze spali, słuchali radia, palili papierosy… Jeden samochód był pusty. Jego kierowcę zobaczyłem kawałek dalej, między kilkoma drzewami przy skwerku. By być ścisłym muszę dodać, że zobaczyłem białe półkule pośladków taksówkarza, wypięte w charakterystycznym przykucu… W półmroku świeciły jak księżyc pełni. Kiedy przyciśnięty fizjologią człowiek zrobił co musiał, wrócił do auta.

Toaleta przy dworcu, w dość obskurnym budyneczku wkopanym w ziemię, zamykana jest chyba za wcześnie. Dużo wcześniej niż taksówkarze kończą pracę. Zastanawia mnie, czy to co zobaczyłem w nocy było wyjątkową akcją, czy może jest normą. Strach jest… Strach i widoczne gołym (za przeproszeniem) okiem braki cywilizacyjne.

W Wejherowie nie ma całodobowej toalety publicznej.

Fotografię wykonano w Wejherowie, jednak w okolicznościach zupełnie innych niż opisane w tekście. Niemniej zdjęcie obrazuje toaletę przydworcową w jej małym fragmencie. Skan negatywu z Nikona F4.

Fotografię wykonano w Wejherowie, jednak w okolicznościach dziennych, zupełnie innych niż opisane w tekście. Niemniej zdjęcie obrazuje toaletę przydworcową, w jej małym fragmencie. Skan negatywu z Nikona F4.

Przystanek Żydowska Górka

•2020/07/02 • 2 Komentarze

Właśnie ukazał się 35. numer bezpłatnego magazynu „Przystanek Metropolitalny”. To bezpłatne czasopismo tematycznie związane z transportem publicznym na obszarze Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej. Znalazło się w nim miejsce dla mojego tekstu okraszonego kilkoma fotografiami (też moimi). Całą stronę ósmą zajmuje artykuł „Żydowska Górka w Wejherowie”, który inauguruje cykl „Weekendowe wycieczki z MZKZG”. Zamysłem jest opowiadanie o miejscach interesujących, a często omijanych przez turystów z powodu… niewiedzy.

Pismo, o którym wspominam będzie dostępne w wersji papierowej jedynie przez dwa dni. Dziś (2 lipca) jest rozdawane jako dodatek do gazety „Nasze Miasto”, a 4 lipca znajdziecie je na plażach od Sobieszewa aż po Kosakowo. Tego dnia będzie dodatkiem do gazety „Teraz Plaża”.

Miłej lektury życzę wszystkim, którym uda się zdobyć pisemko.
A poniżej lista miejsc, gdzie można TYLKO DZIŚ dostać „Przystanek Metropolitalny” (jako dodatek do gazety „Nasze Miasto”):
✅Gdańsk – Nowe Ogrody (przy Urzędzie Miejskim)
✅Gdańsk – Armii Krajowej/węzeł Okopowa (przystanek tramwajowy/przystanek SKM Gdańsk Śródmieście)
✅Gdańsk – Wały Jagiellońskie – przy schodach prowadzących do wejścia do tunelu (LOT)
✅Gdańsk – skrzyżowanie Hucisko
✅Gdańsk – Główny City Forum (przy wejściu na schody prowadzące do tunelu, obok kina Krewetka)
✅Gdańsk – Wrzeszcz Miszewskiego na przystanku tramwajowym
✅GDAŃSK WRZESZCZ – Mahattan
✅Gdańsk – Wrzeszcz -Słowackiego/Grunwaldzka/Kościuszki – przy przystanku tramwajowym
✅Gdańsk Przymorze – skrzyżowanie przy Urzędzie skarbowym z centrum handlowym Auchan
✅Gdańsk Przymorze – na skrzyżowaniu przy McDonaldzie/Hala Olivia
✅GDAŃSK OLIWA – pętla tramwajowa
✅Gdańsk – Żabianka SKM (przy schodach prowadzących do wejścia do tunelu)
✅Sopot – SKM – od str. Carrefour (przy wejściu do tunelu prowadzącego na peron)
✅Gdynia – Piłsudskiego / Świętojańska (przy UM na rogu, przy przejściu dla pieszych)
✅Gdynia – świętojańska / 10-go lutego (na rogu)
✅GDYNIA GŁÓWNA – ul. Władysława IV/ 10 lutego ( przy przejściu dla pieszych przy centrum handlowym Batory)
✅Gdynia – Gdynia Główna – wejście z boku do SKM (przy przejściu dla pieszych od strony Dworca)

żydiwska górka_przystaneksmall

Tramwajem

•2020/07/01 • 2 Komentarze

W okresie studenckim, przez jakieś siedem, czy osiem lat, mieszkałem w Domu Studenckim Nr 2 „Chemicus” przy ulicy Hibnera (obecnie Do Studzienki). Wówczas tramwaju numer 12 używałem intensywnie do podróżowania na uczelniane zajęcia, do Biblioteki Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk, no i, a jakże, na koncerty w dawnej siedzibie „Żaka” (w budynku będącym przed wojną siedzibą przedstawiciela Ligi Narodów w Wolnym Mieście Gdańsku).

Później przez lata mieszkałem na ulicy Bulońskiej, a do pracy jeździłem, z przesiadkami, ale już nie „dwunastką”, lecz autobusami i kolejkami SKM. Wynajmowane przez nas mieszkanie mieściło się w bloku niemal na samym końcu ulicy. Zamykał ją paskudny płot, za którym ciągnęły się po horyzont pola, a raczej jakieś wieczyste ugory.

Potem wyprowadziłem się do Wejherowa, więc skończyło się niemal zupełnie moje tramwajowanie. Wczoraj jednak miałem okazję odwiedzić stare kąty – przy gdańskim dworcu wsiadłem w tramwaj linii 12 i pojechałem nim do końca trasy. Nie kończy się już ona jednak, jak przed laty, na pętli siedleckiej, lecz jest poprowadzona o wiele dalej. Przez tramwajowe szyby miałem okazję znów zobaczyć okna swojego niegdysiejszego mieszkania przy Bulońskiej. A potem ogarnęło mnie zdumienie, bo wiozący mnie pojazd przemknął przez niegdysiejsze płoty i pola zamienione w nowe osiedla. Baardzo widowiskowy szlak! W pewnym momencie widać nawet Zatokę Gdańską.

Jazdę skończyłem na nowym węźle przesiadkowym – Ujeścisko. Miałem tam robotę do wykonania – zrobić parę fotografii z uroczystego otwarcia obiektu i przejazdu”dwunastką” Pani Prezydent, Aleksandry Dulkiewicz.

Jako, że był to pierwszy dzień funkcjonowania przedłużonej trasy, to pasażerowie o godzinie 7.30 specjalnie nie dopisali. Tramwaj wypełnili głównie przedstawiciele mediów i gdańscy urzędnicy. Jednak z każdym kolejnym przystankiem pojawiali się nowi chętni do jazdy. Każdy wsiadający otrzymywał od przedstawicieli Urzędu Miasta pamiątkowe upominki. Niektórzy mieli też okazję wymienić parę słów z Panią Prezydent. Z tego co podsłuchałem wyrażali zadowolenie, że wreszcie udało się uruchomić tę ważną arterię komunikacyjną. Powiem Wam, że trasa zrobiła na mnie spore wrażenie. A jedyne co mi zgrzytało mentalnie, to czas tracony przez tramwaj na stanie na światłach. Przydałoby się wprowadzenie pierwszeństwa przejazdu dla tramwajów, by podróż była nieco szybsza.

***

***

***

***

Aleksandra Dulkiewicz na pętli Ujeścisko

Aleksandra Dulkiewicz na pętli Ujeścisko

Zrobiło się gęściej i przyjechał tramwaj - maski trzeba już włożyć bezwzględnie.

Zrobiło się gęściej i przyjechał tramwaj – maski trzeba już włożyć bezwzględnie.

Otwierają się drzwi "dwunastki" i można wsiadać.

Otwierają się drzwi „dwunastki” i można wsiadać.

Na początku trasy w tramwaju dominowali przedstawiciele mediów i miejscy urzędnicy. Pasażerów przybywało na kolejnych przystankach.

Na początku trasy w tramwaju dominowali przedstawiciele mediów i miejscy urzędnicy. Pasażerów przybywało na kolejnych przystankach.

Pani Prezydent (ka) wydawała się zadowolona z tego co zobaczyła na trasie "dwunastki". Mnie się podobało niemal wszystko.

Pani Prezydent (ka) wydawała się zadowolona z tego co zobaczyła na trasie „dwunastki”. Mnie się podobało niemal wszystko.

Możliwości

•2020/06/20 • Dodaj komentarz

Wybory, mające niewiele wspólnego z zapisami konstytucyjnymi, nadciągają nieuchronnie. Jakie by nie były, bezpośrednie lub zdalnie, korespondencyjne czy telegraficzne, jakoś stają mi się coraz mniej straszne. Nie trwożą mnie już tak bardzo perspektywy powyborcze. A jest to efektem pracy dostawców gazu…

Ale może od początku. Sumienni czytelnicy moich wpisów wiedzą, że trwa gorączkowa robota nad trzyosobowym sterowczykiem. Rzecz posuwa się dość ślamazarnie, lecz systematycznie… Spowalniają mnie nieustanne problemy finansowe i konieczność poświęcania czasu pracy zarobkowej.

Wiele z Was, kochane dzieci, z pewnością się zastanawia, czym napełnić taki sterowiec? Zgłębiwszy temat mogę pospieszyć z odpowiedzią. Zasadniczo są trzy możliwości…

Pierwsza to wodór. Ci, którzy pamiętają okładkę pierwszej płyty Led Zeppelin, mają pewne wyobrażenie jak może się skończyć stosowanie rozwiązania wodorowego… Nie życzymy nikomu, zatem odrzucamy ten sposób.

Druga możliwość, to napełnienie powłoki aerostatu powietrzem rozgrzanym płomieniami wytwarzanymi przy spalaniu propanu-butanu. Ta metoda kojarzy mi się mocno z balonami zdanymi na wiatry wiejącymi kędy im się chce. Powietrze w powłoce dość szybko się wychładza, więc co i rusz trzeba je ogrzewać. Zatem na pokład sterowca należałoby zabrać sporo stalowych butli z gazem. A one swoje ważą. Jeszcze i to mnie odstręcza od tej wersji, że zawartość butli jest bardzo palna, a nawet i wybuchowa, w określonych warunkach. Patrz możliwość pierwsza…

Trzecia możliwość, to hel. Już sama nazwa jest sympatyczna i lubiana w pewnych kręgach. Niepalny, niewybuchowy, neutralny – taki to fajny gaz! Jego dobowy ubytek z powłoki sterowcowej szacuje się na około 5%, więc można daleko zalecieć. Jakieś minusy? Cena… W składach na Węgorzewskiej stawki są wysokie, więc znów trzeba było zwrócić oczy ku zachodowi.

Wybór został dokonany, a niemieccy dostawcy ślą do magazynu co trzeba. Jest gaz, więc jest perspektywa…

Będzie tego!

gaz HELmall1

Po spotkaniu

•2020/06/12 • Dodaj komentarz

Przy dzbanku gorącej kawy przyprawionej szczyptą cynamonu i okruszkiem kardamonu można rozmawiać długo. Na przykład o sposobach naprawiania świata.

Jeśli trafi się Wam taka rozmówczyni jak mnie, to godziny mijają niepostrzeżenie. Zwłaszcza gdy na stole stoi kieliszeczek aromatycznego likieru wiśniowego.

I tak mogłaby wyglądać cała relacja z wczorajszego spotkania z Panią Bogną Zubrzycką, gdyby nie to, że zobowiązała mnie do przekazania internetom wiadomości, iż „jest bardzo usatysfakcjonowana swoim filatelistycznym prezentem urodzinowym”. Jak na załączonym niżej obrazku. No i dziękuje bardzo za wyrazy sympatii i jubileuszowe powinszowania zamieszczane przez Was w sieci.

Na marginesie – gdyby, ktoś z P.T. Czytelników był zainteresowany zaprezentowanymi znaczkami, to informuję, że zostały już tylko trzy arkusze. Kto pierwszy ten lepszy. Przypominam, że znaczki nie muszą być zamknięte w klaserze, lecz są też legalnym środkiem regulowania należności za usługi Poczty Polskiej i można nimi oklejać listy i kartki pocztowe.

Ja tam wciąż zaglądam z utęsknieniem do skrzynki odbiorczej w nadziei na korespondencję. A lekturę tego co przychodzi zaczynam od… znaczka. Trafiają się bowiem ciekawe. Sam również chętnie puszczam w świat listy i pocztówki.

Czego i Wam życzę!

Pani Bogna i znaczki1

W wyniku ujawnienia

•2020/06/08 • 4 Komentarze

Z brzytwą na poziomki? Nie!

Z motyką na słońce? Nie!

Z szablą na czołgi? Nie!

Z piłą łańcuchową na mrówki?

Też nie!

Wraz z postępem prac ujawniło się, że plac konstrukcyjno-startowo-lądowiskowy mojego zeppelinka jest troszkę ciasny. Aby zyskać nieco przestrzeni musiał zawarczeć silnik piły. Krzaki tarasujące mi drogę ku przestworzom zostały wycięte. Cienie rozpędzone, więc mogę dalej nurzać się w ikarowo-eskapistycznych snach.

Dla jasności: żadne drzewo nie ucierpiało przy realizacji materiału. Ani poziomka, ani słońce, ani czołg również. Za mrówki nie ręczę, bo co ja tam mogę dostrzec w trawie przy swoich katastrofalnych dioptriach…

Zadowolony z wykonanej roboty załączam muzyczny deserek. Ktoś jeszcze pamięta tę płytę?     https://www.youtube.com/watch?v=KGmBwJ32-tE

sterowiec piła

Niezawodni

•2020/06/05 • Dodaj komentarz

Powoli jak sterowiec, ale jednak, mój projekt aerostatyczny posuwa się naprzód. Wzmiankowałem go tu: https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2020/05/09/marzenie-realizowane-na-wszelki-wypadek/

Do realizacji potrzebowałem poszycia – mocnego, trwałego, lekkiego. W Polsce nie znalazłem. Na szczęście są Niemcy –  bez marudzenia dostarczyli wszystko co zamówiłem. Znów okazali się niezawodni. Jeśli dalej tak będzie szło, to mój latacz będzie się składał głównie z niemieckich podzespołów. No i będzie taki malusi zeppelinek.

Jakoś mi to nie przeszkadza.

sterowiec poszycie

 

Urodziny

•2020/06/03 • 4 Komentarze

Pani Bogna Zubrzycka – cóż to jest za kobieta!

Wielkie serce spragnione nieustannego poprawiania świata, nieokiełznane poczucie humoru, no i tak wiele talentów, że nie sposób wszystkich wyliczyć. Trudno też nadążyć za wszystkimi jej aktywnościami zawodowymi i prywatnymi. Kształcona skrzypaczka i muzyczka orkiestrowa, przez wiele lat nauczycielka, a potem dyrektorka szkoły, wykładowczyni oraz rzeczniczka prasowa Wejherowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, aktorka grupy teatralnej „Srebrna Nitka”, poetka i pisarka. Jest autorką tomiku poetyckiego „Poema starszej pani” (2012), zbioru autobiograficznych opowiadań „Mój Jasny Brzeg” (2013), kilkukrotną laureatką wejherowskiego konkursu literackiego „Powiew Weny”. Pewnie cześć uzdolnień odziedziczyła po przodkach – jest wnuczką aktorki i pisarki, Zofii Ordyńskiej, a córką Romana Burzyńskiego, fotografa, reportażysty.

Niewiele jest kobiet, przy których tak dobrze się czuję, w których towarzystwie czas upływa tak niepostrzeżenie na rozmowach i sączeniu kawy ze szczyptą cynamonu. Dzieląca nas subtelna różnica wieku nie ma najmniejszego znaczenia!

Dziś Pani Bogna świętuje urodziny. Wiem, że internetów nie czyta, ale zamieszczam tu wzmiankę o Jej jubileuszu, by została przez P.T. Czytelników zasypana telefonicznymi powinszowaniami. Jak kto zna numer Pani Bogny, to poproszę – raz-dwa dzwonić do niej z ukłonami!

Ja zaś, pochwalę się prezencikiem, przygotowanym przy wydatnym udziale Poczty Polskiej. Mam błogosławieństwo Jubilatki, więc mogę 😉

Właśnie dziś, w dniu urodzin Pani Bogny, światło dzienne ujrzała okolicznościowa seria znaczków pocztowych. Składa się z trzech znaczków opatrzonych portretami Jubilatki, wykonanymi przeze mnie z użyciem Tachihary, na mocno przeterminowanych negatywach ORWO NP 20 (z lat 1988-1990). Prezentowane niżej znaczki nie są tylko sentymentalną pamiątką, ale też regularnymi środkami uiszczania opłat za usługi pocztowe. Od dziś znaczki z Panią Bogną można naklejać na kartki pocztowe i listy ważące mniej niż 350 gramów. Nakład nieduży, więc jeśli ktoś jest zainteresowany, to trzeba się pospieszyć z zamawianiem.

znaczki Pani Bogna

Demonstracje sprawności

•2020/05/27 • Możliwość komentowania Demonstracje sprawności została wyłączona

Wrzuciłem do skrzynki 10 maja kilka pocztówek. Rach-ciach i wczoraj dostałem wiadomość od jednego z adresatów, że dziękuje za karteczkę otrzymaną 26 maja. I jeszcze dopisek o tym, że stempel pocztowy na kartce ma datę 21 maja… Nie bardzo rozumiem – dziesięć dni korespondencję na poczcie trzymali nim ją podstemplowali? A może w skrzynce nadawczej przeleżało biedactwo?

I kiedy już zacząłem nabierać przekonania, że w działalności Poczty Polskiej nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć, dostałem mejla. Inny kolega dziękował wylewnie za otrzymaną dziś (27 maja) kartkę wielkanocną. Mniej zorientowanym przypominam, że Wielkanoc w tym roku świętowaliśmy 12 kwietnia. Ja zaś, by zwiększyć prawdopodobieństwo dotarcia  życzeń na czas, wysłałem kartki 6 kwietnia. Pewnie odległość dzieląca skrzynkę nadawczą od odbiorczej była tu kluczowa. Wynosi ona 14 kilometrów…

Dwie wspomniane wyżej demonstracje sprawności Poczty Polskiej świadczą, moim zdaniem, że ta instytucja jest w stanie sprostać każdemu wyzwaniu. Nawet tak bardzo skomplikowanemu jak doręczenie pocztówki w przyzwoitym czasie. Najlepiej niezwłocznie – tak jak mają być publikowane akty prawne polskich instytucji administracji państwowej!

Niezwłoczność, jak dla mnie, ma zbyt płynne granice. Wolałbym konkretny termin, bez metafor…

Po co?

•2020/05/24 • 1 komentarz

Są ponoć takie miejsca na świecie, gdzie władze, korzystając z nadzwyczajnych okoliczności, które się pojawiły, albo zostały przez te same władze wygenerowane, wprowadzają specjalne prawa. Podpalenie Reichstagu chyba wystarczy by usprawiedliwić zmiany w systemie prawnym, prawda? Jak już Reichstag podpalili, to tylko patrzeć, jak zaczną jeszcze co gorszego robić, bo ja wiem, tofu jeść..

Jak już się wprowadzi nowe przepisy, często niejasne i trudne do przestrzegania, to się obywatelom objaśnia, że mają ich chronić przez niebezpieczeństwem lub inną zarazą bolszewicką. Zwykle nie dodaje się przy tym, że władze nie zamierzają wszystkich obywateli chronić. Bo są przecież i tacy, którzy nie zasłużyli na bycie obywatelami… Kułacy, burżuje, cykliści, brodacze, weganie, NEPmani różnych sortów. A wszystko to na pewno zdrajcy ojczyzny.

A jak się co niektórzy obruszają i chcieliby publicznej debaty na temat zmian, albo demonstrowania niezadowolenia, to trzeba im to wyperswadować. Debaty są bowiem jałowe, władza przecież doskonale wie co jest potrzebne ludziom w kraju. No i trzeba też pamiętać, że jednostki powinny się troszkę poświęcić dla ogółu. Troszkę tej swojej samolubnej wolności poświęcić. No tak, czy nie tak?! Z uparciuchami nie ma co gadać, tupnąć na nich  czasem trzeba – wylegitymować, paluszkiem pogrozić, na komendę zawieźć. A jak to nie zadziała, to loli użyć, gazu, armatki wodnej.

Są takie miejsca na świecie – ponoć – w których ludziom się wolności zachciewa.

W Hongkongu na przykład.

No i po co im ta cała wolność, rozumiecie?

A na deser piosenka, która okazuje się uniwersalna geograficznie i ponadczasowa.

Kto by to pomyślał…