Historie działdowskie

•2018/01/19 • Dodaj komentarz

Latem 1990 roku poznałem dziewczynę z drugiego końca Polski. Namówiła mnie na przyjazd do Działdowa. Mieszkała w wioseczce niedaleko tego miasta, ale do siebie zapraszać mnie nie chciała. Plotek się bała. I nic dziwnego, bo już zdążyła nieco poznać się na moich ekstrawagancjach.

Miło spędziłem w Działdowie ten ciepły, wrześniowy dzień. Zwiedziłem miasteczko, poznałem też cmentarz wojenny. Nabywszy butelkę wina udaliśmy się tam w poszukiwaniu spokoju i odrobiny intymności. Zapomniana, zarośnięta, zaniedbana, zniszczona właściwie, była ta nekropola. Widok nostalgiczny, nie, bardziej smutny niż nostalgiczny. Pomiędzy łykami wina i pocałunkami, dziewczyna opowiedziała mi o historii tego miejsca. Niewesołej w ostatnich kilkudziesięciu latach.

Kiedy wracałem do domu, w ciągu kilkunastogodzinnej podróży kolejowej, wyroił się w mojej głowie wiersz o działdowskim cmentarzu wojennym. Tkwiła ta moja rymowanka w żółknącym stopniowo kajecie ponad ćwierć wieku. Aż w końcu sięgnąłem po niego, by wysłać na konkurs poetycki. Nie żebym uważał te strofy za niezwykle udane, ale żal mi było trochę, że tak przeleżał te wszystkie lata. Do tomiku żadnego dotychczas nie pasował, więc sobie leżał. Jako że na konkursy wysyłam tylko te wiersze, które nie mają szansy, z różnych powodów, znaleźć się w zwartych wydawnictwach, a działdowska Miejska Biblioteka Publiczna ogłosiła właśnie ogólnopolski konkurs poetycki, okoliczność była doskonała by wiersz wreszcie ujawnić.

Wiersz, razem z dwoma innymi otrzymał wyróżnienie, więc miałem okazję drugi raz w życiu odwiedzić Działdowo. Pojechałem i spędziłem tam kilka miłych godzin. Najpierw oczywiście odwiedziłem cmentarz wojenny. O nim jednak i swoich wrażeniach napiszę kiedy indziej, bo zasługuje na osobny wpis. Niech no tylko wywołam film, który zrobiłem tam swoją podróżną Mamiyą 6.

Na bibliotecznej uroczystości było sporo ludzi, krótki przyjemny i adekwatny treściowo program artystyczny (zaznaczam, bo bywałem na galach, na których wykonania artystyczne nijak się miały do tematu zasadniczych obchodów), a po wszystkim pyszny poczęstunek przygotowany przez uczniów szkoły hotelarskiej z Malinowa. Miałem okazję chwilę pogadać z opiekunką uczniów, którzy przygotowywali dania i w ramach doskonalenia zawodowego, serwowali je w bibliotece. Nie mogła nachwalić się swoich podopiecznych. Nieczęsto się spotyka takie zadowolenie pedagogów z podopiecznych. Wspólny język szybko znalazłem z młodym lokalnym fotografem, Łukaszem Podolskim, którego zdjęcia wykonane kamerą otworkową ozdobiły wnętrze pokonkursowej antologii. Poznałem też laureatów głównych nagród, a wśród nich Annę Piliszewską (miejsce drugie),  niezrównaną gawędziarę.

Prócz wspomnień, nowych znajomości i nagród, wywiozłem też z Działdowa dyplom, z nieco zabawnym, jak na konkurs poetycki, błędem. Ktoś prócz mnie go dostrzega, czy może po prostu jestem przeczulony? Poprawionego dyplomu nie dostanę, ale organizatorzy mejlowo przeprosili.

Jeśli ktoś jest zainteresowany nabyciem pokonkursowej antologii poetyckiej, to służę  – zostało mi jeszcze kilka egzemplarzy. Wymienię w relacji – jeden tomik, za kostkę dobrego, prawdziwego masła.

Każdy egzemplarz zawiera na 56 stronach formatu A5:

– wstęp autorstwa Anny Barbary Czuraj-Struzik,
– 25 wierszy laureatów konkursu,
– 9 wierszy jurorów konkursowych (Wojciecha Kassa, Anny Barbary Czuraj-Struzik, Krzysztofa Tabaczki),
– 3 wiersze mojego autorstwa (w tym „Heldenhain” – wspomnienie działdowskiego cmentarza wojennego sprzed lat),
– 9 fotografii wykonanych kamerą otworkową przez Łukasza Podolskiego,
– opcjonalnie, zgodnie z wolą nabywcy, moją emocjonalnie osobistą dedykację własnoręczną.

Jacyś chętni?

 

Miecz Działdowo1

Ktoś znajdzie błąd?

Miecz_Działdowo_tomiki

Zostały jeszcze cztery tomiki do nabycia. Taka wymiana – wiersze za masło – może być?

 

 

 

Reklamy

Co być może za zakrętem

•2018/01/14 • Dodaj komentarz

Szybko, szybko, bo pociąg! A jeszcze książka! I kluuucze! Szybko, szybko, prędzej! Bo pociąg…

Dwadzieścia minut marszu z plecakiem. Przez osiedla, które mijam niemal każdego dnia. Znana każda płyta chodnikowa, znane twarze mijanych ludzi. Szybko, szybko, bo pociąg!

Aż tu nagle Radio Taxi WPT 1313! Poczekać? W atmosferze wzajemnego zrozumienia…  Tego jeszcze w Wejherowie nie widziałem. Ale gdzie aparat, gdzie aparat?! I czy załadowany?! Szybko, szybko, bo pociąg!

Jest, jest! Znalazł się wreszcie aparat (załadowany na szczęście)! I wtedy, zupełnie nieoczekiwanie pojawił się Ursus. Na szczęście! Powoli się wkomponowywał w obraz. A przecież zaraz pociąg! Szybko, szybko, szybko…

Zdążyłem?

A czy to ważne?

Portret Subisława IV

•2018/01/07 • 4 Komentarze

Co to za Subisław już powinniście wiedzieć, na przykład stąd:

https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2017/10/31/portret-subislawa-i/

https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2017/11/16/portret-subislawa-ii/

https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2017/11/23/portret-subislawa-iii/

Dziś kolejna odsłona cyklu, wynikająca z przyjemnego spotkania na żabiankowym deptaku. Długo trzeba było na nią czekać, bowiem tym razem analogowo, a do Nikona F4 trafił jakiś wyjątkowo długi film i nie chciał się skończyć. Zwykle przycinam do kaset krótkie odcinki filmu, 10-12 klatek, by móc je szybko wywołać. Tym razem do aparatu trafiła fabrycznie pakowana kaseta, która zawierała, niewiedzieć czemu 40 klatek! W końcu jednak film się skończył i mógł trafić do koreksu, a potem na skaner.

No i są – kolejni bohaterowie spacerów po Żabiance. Dziewiąta rano, środek tygodnia, aura raczej średnia, a oni sobie idą niespiesznym krokiem, pogryzając lokalne zapiekanki i uśmiechając się do siebie. Ojciec z synem. Zaczepieni zareagowali zaciekawieniem. Szybkie objaśnienie idei całkiem rozwiało wątpliwości.

I oto mamy czwarty komplet fotografii w Subisławowej serii.

Subisława IIIa

Tata z synem spotkani na Subisława

Subisława IIIba

Jest zapiekanka – jest radość

NikonF4

Urządzenie rejestracyjne

Źle się zaczęło, ale…

•2018/01/02 • Dodaj komentarz

Całkiem nowy rok zaczął się nam całkiem źle. Nie będę detalizował sprawy szerokiej publiczności, bo jest to materiał na wpis do dzienniczka papierowego. Wystarczy, że o sprawie wiedzą żona z synem i przełykają gorycz wraz ze mną.

WSZELAKO, osłodą paskudnego bardzo falstartu stały się bilety na wejherowski koncert Włodka Pawlika i jego tria, który odbędzie się 2 lutego w Filharmonii Kaszubskiej. Panowie mają grać głównie materiał z płyty „America”. Usłyszymy zatem:

1. America
2. The Office
3. Speed Limited
4. Mazurek in f minor by Chopin
5. Prego…Grazie
6. Nocturne in B minor by Paderewski
7. Cross-eyed Tango
8. Blue Munk
9. The Queen of Cold
10. Funky-Punky
11. Crows

Ponoć jednak starczy też czasu na zagranie również zaadaptowanego na instrumentarium Włodkowego tria utworu „Night in Calisia” z płyty, której przyznano w 2014 r. nagrodę Grammy. Szykuje się zatem sporo przyjemność muzyczna. Ilu bowiem znacie Polaków, którzy dostali nagrodę amerykańskiej Narodowej Akademii Sztuki i Techniki Rejestracji? Pewnie nie za wielu. Nic dziwnego, bo jak dotąd tylko jeden nasz rodak otrzymał Grammy, czyli muzycznego Oskara. Własnie za płytę „Night in Calisia”, nagraną wraz z orkiestrą Filharmonii Kaliskiej i Randym Breckerem, otrzymał ją Włodek Pawlik.

Bilety na wejherowski koncert jeszcze są, choć jak znam życie, to pewnie nie za długo się ten stan utrzyma. Jakby kto był zainteresowany, to niech pospiesza na stronę filharmonii:
http://wck.org.pl/…/op…/4609-wlodek-pawlik-trio-america.html

Ja się wybieram.

Rzecz jasna!

Zawartość tej płyty zagrają z pewnością. Co jeszcze?

Zawartość tej płyty zagrają z pewnością. Co jeszcze?

Taki numer

•2017/12/31 • Dodaj komentarz

W grudniowym, ostatnim tegorocznym numerze wejherowskich „Nowin”, na stronach 10-12 zamieszczono obszerny materiał o konkursie „Powiew weny”. A jakże, wspomniano w nim również o mnie. Z imienia i nazwiska wspomniano. Fotografię opublikowano, a nawet, na stronie 12, wydrukowano początkowy fragment opowiadania „Dwa słowa”.

Nie wspomniano jedynie terminu ukazania się drukiem antologii zawierającej pełne wersje wszystkich nagrodzonych w konkursie prac. Mam nadzieję, że w publikacji docelowej jakiś nadgorliwy cenzor nie wytnie ni kawałka żadnego z utworów. Takie zagrożenie zawsze istnieje, bowiem urzędnicy decydujący o tym, co ma być drukowane i w jakiej formie, dość często uważają się za kompetentnych w dziedzinie literatury, poezji, stylu i moralności. A to brzydkie słowo im się nie spodoba w wierszu, a to zbyt naturalistyczny opis w opowiadaniu. I tną. Nawet utwory nagradzone przez najrozmaitsze gremia jurorskie. A wieczorem ze spokojem zasiadają przed telewizorami by zobaczyć kolejny odcinek serialu o zabijaniu, albo reklamę z gołymi chłopami i babami.

Medycyna radziecka zna różne przypadki. I różne rzeczy się wycina. Co ciekawe cenzorzy zwykle nie przyznają się do motywów swoich wycinanek. Tłumaczą je najczęściej… szczupłością miejsca w tomiku. I weź im udowodnij, że powód był całkiem inny.

Życzę wszystkim czytającym by nadchodzący rok był lepszy od starego. Dużo lepszy, albo jeszcze lepszy.

PS Wszystkim aktualnym i przyszłym cenzorom życzę, by w nadchodzącym roku otrzymywali do weryfikacji wyłącznie pięknie zrytmizowane trzynastozgłoskowce o rymach regularnych, poświęcone jedynie wierze, nadziei i miłości. Platonicznej oczywiście.

Grudniowy, ostatni w tym roku numer wejherowskich "Nowin".

Grudniowy, ostatni w tym roku numer wejherowskich „Nowin”.

Epilog po latach

•2017/12/30 • Dodaj komentarz

W 1987 roku, na potrzeby lekcji języka polskiego w nieodżałowanym zielonogórskim Zespole Szkół Samochodowych im. Janusza Korczaka napisałem dwunastowersowy wierszyk poświęcony ostatnim dniom Chopina. Miał to być mój wkład w omawianie Norwidowskiego „Fortepianu Chopina”.

Wierszyk był taki sobie, ale naszej polonistce, wspaniałej Pani Danucie Łakomskiej, zupełnie to nie przeszkadzało. Była bowiem entuzjastycznie nastawiona do każdej formy twórczości uczniów. Ochoczo wstawiła mi do dziennika piątkę. A już po lekcji nagabywała o inne wierszyki. Wykręcałem się trochę, bo jestem dość wstydliwy, ale koniec końców wydostała ode mnie kajet z pisaniną. Efektem był mój debiut poetycki jakoś tak pod koniec 1988 r. W wydanym wtedy sumptem szkolnym tomiku, wiersz o Chopinie się jednak nie znalazł.

Został za to wydrukowany, jak się niedawno dowiedziałem, trzydzieści lat po swoim powstaniu! Jak do tego doszło? Latem, przy okazji przerzucania kartonów ze skarbami przechowywanymi w komórce pojawił się zeszyt z wierszami. Na fali wzruszenia wysłałem wspomniany wiersz Chopinowski na konkurs do Antonina. Nagród żadnych nie zdobyłem, ale moja młodzieńcza pisanina trafiła do pokonkursowej antologii „Hymn zachwytu”.

Kto by to pomyślał, że znajdą się chętni do publikowania takich juweniliów…

 

pod red. Małgorzaty Judy-Mieloch, wyd. Republika Ostrowska, Ostrów Wielkopolski 2017

pod red. Małgorzaty Judy-Mieloch, wyd. Republika Ostrowska, Ostrów Wielkopolski 2017

Drugi najazd

•2017/12/27 • Dodaj komentarz

Całkiem niedawno temu, w galaktyce leżącej tuż za płotem, do spokojnego Weiheropolis w systemie Cassubian, znów ściągnęły szumowiny z najodleglejszych zakątków wszechświata. A wszystko za sprawą ForceConu numer 2, który w tym roku rozpoczął się 16 grudnia o godzinie 12.00 czasu lokalnego. Przybysze wylądowali na rynku, gdzie natychmiast zastąpili figurę założyciela miasta monumentem Lorda Vadera. Następnie wkroczyli do ratusza i pod bronią wyprowadzili prezydenta Krzysztofa Hildebrandta. Powiedli go pod pomnik mrocznego Lorda i dalej do gmachu Filharmonii Kaszubskiej, gdzie rozegrała się seria wydarzeń oczekiwanych przez tłumy zgromadzonych gapiów.

Podobnie jak w roku ubiegłym, zlot fanów sagi wymyślonej przez Georga Lucasa zorganizowały pospołu władze Wejherowa, Filharmonia Kaszubska oraz Fundacja Ochrony i Promocji Zabytków Pomorza „Pro turris”. Tegoroczna impreza odbyła się przy okazji premiery filmu „Ostatni jedi”. A wszystko zaczęło się od zimowej fotografii pomnika Jakuba Wejhera wykonanej w styczniu 2016 r. przez Artura Hutnika. Zdjęcie, na którym założyciel Wejherowa wyglądał za sprawą śniegu, jak Darth Vader, trafiło do internetu i zrobiło na całym świecie furorę. Nic więc dziwnego, że włodarze miasta postanowili skorzystać z takiej okazji i uczynić miasto jeszcze bardziej rozpoznawalnym.

W programie tegorocznego ForceConu znalazło się mnóstwo punktów, m.in.: odegranie hymnu Imperium, parada – przemarsz z rynku do Filharmonii Kaszubskiej, spotkanie szturmowców z imperialnego Legionu 501 z chorymi dziećmi w wejherowskim szpitalu, premierowe projekcje filmu „Ostatni jedi”, wykłady Szymona Rudźki („Rozkaz 66 a wolna wola klonów. Ujęcie filozoficzne”) i członków Gdańskiego Klubu Fantastyki (Jan Plata-Przechlewski „Gwiezdnowojenna saga w kontekście fantastyki oraz swoim własnym” i Grzegorz Szczepaniak „Moc niejedno ma imię, czyli midichloriany i cała reszta. O różnym postrzeganiu istoty mocy w cyklu gwiezdnowojennym Lucasa i s-ki”), konkursy strojów i wiedzy o świecie „Gwiezdnych wojen”, warsztaty plastyczne z Piotrem Minturą, prezentacja modeli i dioramy autorstwa Krzysztofa Wilczyńskiego, pokazy filmów fanowskich z uniwersum „Gwiezdnych wojen”, oraz wernisaż wystawy malarskiej Grzegorza Chudego, który na swoich akwarelowych miniaturach zgrabnie połączył motywy śląskie z gwiezdnowojennymi.

Przepełnieni Mocą uczestnicy zlotu mogli także skorzystać ze strefy gier, własnoręcznie wykonać magnes i przypinkę z podobizną Lorda Vadera, na specjalnym stoisku pomalować sobie twarz w motywy filmowe oraz zakupić pamiątki związane z sagą. Atrakcją, która miała wielkie wzięcie była możliwość fotografowania się z postaciami występującymi w różnych częściach „Gwiezdnych wojen”. Równą popularnością wśród fotografujących cieszyli się zarówno rebelianci, jak i poplecznicy Imperatora. Zainteresowaniem fotografujących cieszyła się także bryła karbonitu z zamrożonym Hanem Solo sprowadzona na czas zlotu z pałacu Jabby.

Przy takim nasyceniu atrakcjami trudno się dziwić, że ForceCon 2017 odwiedziło multum gości. Filharmonia Kaszubska momentami pękała w szwach. Można się zatem spodziewać, że inicjatywa organizacji zlotów miłośników filmowej sagi nie zostanie zarzucona i już możemy odliczać miesiące do kolejnej jej edycji. Czego Wam i sobie życzę!

DSC_9571

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9108

Prezydent Krzysztof Hildebrandt, II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9416

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9431

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9418

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9408

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9410

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9420

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9440

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9445

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9449

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9458

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9474

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9479

Jedna z makiet Krzysztofa Wilczyńskiego, II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9478

II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9500

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9493

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9489

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9508a

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9485

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9509

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9488

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9502

Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9534

Wykład Jana Platy-Przechlewskiego, Diorama Krzysztofa Wilczyńskiego (fragment), II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.

DSC_9544

Wykład Grzegorza Szczepaniaka

DSC_9513

Jedna z akwarel autorstwa Grzgorza Chudego, II ForceCon, Wejherowo 16 grudnia 2017 r.