Uprzejmie przeproszony

•2021/06/12 • 2 Komentarze

Jakiś czas temu wspomniałem o swoich kolejnych zmaganiach z Pocztą Polską. Zgubili paczkę z aparatem fotograficznym, za który zapłaciłem ponad 1900 PLN. Pisałem o sprawie tu: https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2021/03/09/zostane-katonem/

Nie pierwsze to moje udry z pocztowcami. I złe mam doświadczenia w tym względzie – wszystkie moje dotychczasowe reklamacje były odrzucane. Nie miałem wielkiej nadziei na to, że tym razem uda się uzyskać cokolwiek od Poczty Polskiej. Zwłaszcza, że kilkanaście dni temu pojawił się w naszym domu pocztowy doręczyciel by podsunąć do podpisu mojemu synowi kwit stwierdzający, że odebrał omawianą przesyłkę w marcu. Syn w ciemię bity nie jest, więc zadzwonił do mnie z pytaniem, co robić z tym fantem. Usłyszał, że niczego ma nie podpisywać, bo poświadczanie nieprawdy jest karalne.

Poszedł więc sobie ów dręczyciel nie uzyskawszy niczego. A kiedy upłynęło kilka dni od tego zajścia Poczta Polska uznała swoją winę, a przesyłkę za zaginioną. Wypłacili 220 PLN złotych odszkodowania! Mało tego poinformowali, że nadawca ma prawo dochodzić odszkodowania u „ubezpieczyciela”, bo przesyłka była ubezpieczona. Podmiot ubezpieczający, Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych mieści się pod adresem ul. Rodziny Hiszpańskich 8, 02-685 Warszawa, czyli tym samym, pod którym rezyduje dowództwo naczelne Poczty Polskiej.

Bardzo jestem ciekaw co zrobią z tym fantem. Skoro Poczta Polska przyznała się do niewykonania usługi, to chyba ubezpieczyciel nie zrzuci na mnie winy za zgubienie aparatu. Mam przypuszczenie, że wypłacą odszkodowanie, ale raczej mizerne. Znalazłem bowiem w warunkach ubezpieczenia przesyłki zastrzeżenie (to i wiele innych) mówiące o „mierze trwałej utraty wartości przedmiotu wskutek jego zużycia lub starzenia się. Stopień zużycia eksploatacyjnego określa się zgodnie z poniższą tabelą”.

Zgodnie z nią aparat, który kupiłem, choć w pełni sprawny (bo na cóż by mi się zdał niefunkcjonujący złom), jest właściwie całkowicie „zużyty eksploatacyjnie”. W związku z powyższym przypuszczam, że albo wcale mi się nie należy odszkodowanie, albo należy się w kwocie symbolicznej. Nie spodziewam się zatem odzyskania swoich 1900 PLN. Hmm, a gdyby tak przedmiotem ubezpieczenia była paczka zawierająca dłuto Thorwaldsena, albo żeby było bardziej narodowo – pędzel Jacka Malczewskiego?

Czas leci, ja wciąż bez pieniędzy i aparatu, a na japońskim ebayu pojawiła się taka sama Mamiya, jak ta zgubiona przez pocztowców, w dobrej cenie i stanie technicznym, który bardzo by mnie satysfakcjonował. Cóż z tego – na razie muszę się cieszyć 220 PLN i „uprzejmymi przeprosinami za niewykonanie zleconej usługi”.

I pewnie dlatego wciąż uważam, że Pocztę Polską należałoby zburzyć.

Dwa dni po

•2021/05/08 • Dodaj komentarz

Boli mnie głowa, jestem bardzo senny, mam stan podgorączkowy i czuję dyskomfort przy poruszaniu ramieniem, które przyjęło szczepionkę. Bez zmian pozostał chłodny stosunek do rzeczywistości.

Rzeczywistości na plus zaliczam: „Koncert klarnetowy A-dur” (KV 622), Schmitt Sohne Eiswein (rocznik 2016), odgłosy jeża spacerującego o zmierzchu po naszym ogrodzie, zakwas buraczany i chleb powszedni mojej żony, ostre papryczki nadziewane kozim serem, czytany po raz trzeci „Sunset Limited” (kosztem książek patrzących ku mnie z wyrzutem ze stert porozstawianych w całym domu), różowofioletowe i kremowe kwiaty na śliwach oraz słonecznożółty krzew forsycji nad grobem Muchy.

Weltschmerz…

Nie opuszczają

•2021/05/02 • 15 Komentarzy

Dziś świętujemy urodziny Lecha, więc lecą na talerz smakołyki z kuchni jubilata. Muzyka wzbudza nieodparte pragnienie kolejnego spotkania, choć przecież tyle ich już było…

Wszystkiego dobrego Lechu! Jeszcze paru równie udanych płyt i świętego spokoju!

U mnie zaś splin, frustracja, oddech nierówny, bezwład, zastój, niemoc, chmurność, apatia, marazm, nostalgia, melancholia – wciąż tu są. Kręcą się dookoła i ocierają o nogi. Mimo postępującego i nieuniknionego wiosennienia nie opuszczają mnie uparcie.

Znowu minął rok…/A nad ranem mgła…

Było już dziś poranne śniadanie muzyczne. Teraz czas na główne dania obiadowe. Potem będzie podwieczorek i kolacja. A jak znam siebie, to przy takich delicjach będę miał ochotę i na podkurek.

Zdjęcie doroczne

•2021/04/25 • 4 Komentarze

W ostatnią niedzielę kwietnia, od dwudziestu lat, organizowany jest Światowy Dzień Fotografii Otworkowej. Zaraz tam organizowany! Jak kto ma ochotę, to sobie robi kamerę otworkową i wykonuje nią zdjęcie. Ważne jest by zrobić właśnie tego dnia. Skanuje się taki obrazek i wysyła na stronę organizatora https://pinholeday.org/. I tyle…

Uczestniczę, bo lubię otworkowce. I robiłbym nimi zdjęcia nawet bez specjalnego światowego dnia. Żałuję tylko, ze nigdy nie udało mi się spotkać tego dnia innego człowieka z „dziurawcem” w ręku lub na statywie.

W tym roku posłałem zdjęcie kolejowe – patrz niżej.

A detale techniczne są mniej więcej takie – jakby się kto interesował: średnica otworka ok. 0,3 mm, ogniskowa – jakieś 7 mm, czas ekspozycji ok. 7 sekund, użyty film ORWO NP 20 9×12 cm (przeterminowany w 1991 r.), przeterminowany w 1969 r. wywoływacz ORWO R09 (1+100, 18 stopni Celsjusza, czas wywoływania – 1 godzina).

Tą razą

•2021/04/02 • 12 Komentarzy

Zabrakło mi sił na tak wiele rzeczy. Nawet coroczną tradycyjną wysyłkę pocztówek świątecznych o mało co bym przegnał w niebyt. W końcu zebrałem się w sobie. Ale jedynie na tyle, by zrobić pocztówki i napisać życzenia. Dla garstki osób. Poszły tylko do tych, w których znalazłem choćby cień wzajemności.

Ale zdrowia i nadziei życzę wszystkim. Tak czy owak…

W zbyt długim i ciemnym przednówku

•2021/03/22 • Dodaj komentarz

Dziś, po powrocie z roboty, wykonywanym w ślimaczym tempie, ostatkiem sił zaglądnąłem do skrzynki. Pewnie łudziłem się, że jakiś list znajdę. Akurat! Niby kto miałby napisać skoro ja ostatni raz wrzucałem do skrzynki kopertę przed dwoma miesiącami.

W skrzynce pocztowej znalazłem przesyłkę z dwoma egzemplarzami autorskimi maluśkiej książeczki – pokonkursowego almanachu. A w nim, nie dość, że na stronach 11–24 znalazło się moje opowiadanie, to jeszcze we wstępie juror konkursu, Daniel Odija, zmieścił życzliwy akapit o tej pisaninie. Nie wiem za to, co mam myśleć o Poczcie Polskiej Wejherowskiej. Nie rozumiem dlaczego w ogóle podjęli próbę doręczenia. I to skuteczną. Chyba opieprzę ich za niekonsekwencję. Zgubili aparat, a książki przynieśli…

Niby miło mi było, ale energii w sobie nie znalazłem by wznosić entuzjastyczne okrzyki. Może gdybym nie był w nastroju aż tak niebywale wczesnoprzednówkowym, i gdybym był mniej wyczerpany rzeczywistością niż jestem, to bym jakieś „hej-ho” z siebie wycisnął. Jednak póki co, to ceduję ten obowiązek na Was!

Zostanę Katonem

•2021/03/09 • 10 Komentarzy

Nie mam wyjścia, będę niezmordowanie powtarzał, że Poczta Polska powinna zostać zburzona. I to dokładniej niż Kartagina!

Słowa Marka Porcjusza w końcu się ziściły i Kartagina przestała istnieć. Mam nadzieję, że podobny los spotka Pocztę Polską. Zasługuje na to raz za razem. Już nawet nie chodzi o czas realizowania przesyłek i żartobliwe traktowanie dopłat typu „priorytet”. Sposób obchodzenia się z klientami dyskwalifikuje tę firmę.

Śledząc losy przesyłki i widząc w systemie monitorującym wpis „Przekazano do doręczenia – 021-03-08 11:49 – UP Wejherowo 1” czekałem na nią w domu cały dzień. Ni na chwilę go nie opuściłem. Bo mi zależało… Myślicie, że się doczekałem? Figa z makiem! Tylko kKolejnego wpisu w systemie się doczekałem: „Awizo – przesyłka do odbioru w placówce 2021-03-08 17:42 UP Wejherowo 1”.

Awizo, akurat! Żadnego awiza nie było ani w skrzynce, ani w SMSach, ani nigdzie. Poszedłem zatem następnego dnia do wskazanego urzędu. Dotarłem do niego po pracy – o 17.25. Tamże od uroczej pani z okienka paczkowego dowiedziałem się że: „W dniu dzisiejszym przesyłka została wydana do doręczenia o 13.20”. Ależ byłem przezorny zostawiając syna w domu na cały dzień – z zakazem opuszczania choćby na minutę. Syn siedział kamieniem. I co?! Małpy w zoo! Doręczyciel się nie pojawił. A kiedy po powrocie do domu, czyli około 18.00, znów sprawdziłem pocztowy system monitorujący, zobaczyłem komunikat, który wprawił mnie w osłupienie: „Awizo – przesyłka do odbioru w placówce 2021-03-09 16:21 FUP Wejherowo 1”. Jak to awizowano 16.21, skoro pani pocztówka o 17.25 informowała mnie o tym, że paczka jest w doręczeniu i słowem się nie zająknęła, że godzinę wcześniej ją awizowano. Awizowano, akurat! W skrzynce znów nie było awiza. No to sobie synuś posiedział w domu na prośbę tatusia…

Dlaczego tak często, gdy podejmuję kontakt z pocztą, czuję się jakbym grał w komedii Goldoniego, w której ludzie chowają się za doniczkami? Albo co gorsza, jak kafkowski Józef K. się czuję…

Tak bardzo chciałbym obudzić się z tego koszmarnego snu jakim jest nasza rzeczywistość. Gdzieżeś ponura żniwiarko?! Zabierz mnie stąd natychmiast.

Albo zburz Pocztę Polską doszczętnie… Proszę!

W pracy

•2021/03/08 • Dodaj komentarz

Pan Dyrektor szefujący mojej żonie nie obchodzi Dnia Kobiet. Nie obchodzi i już! I kiedy tak wielu innych facetów w mieście i okolicy dziękuje dziewczynom za wszystko, uśmiecha się do nich, ściska, całuje – przecież tego nigdy nie za wiele – dyrektor przemyka kątami. Albo, ze spuszczonymi oczyma, rzuca lekko żenujące żarciki. I szybko zmyka. A ma w pracy, w okresie kowidowym, ze cztery dziewczyny do uhonorowania – panie sprzątaczki, sekretarkę i moją żonę. Niepokorny, niezłomny, nieugięty dyrektor.

Ja zaś uważam, że w zabieganiu codzienności zbyt rzadko wyrażamy zachwyt nad kobietami, zbyt słabo je wspieramy. Ten jeden dzień w roku wiele nie zmieni – jest listkiem figowym zakrywającym wszystkie męskie wstydy. Zbyt małym listkiem, stanowczo zbyt małym na rozmiary… zaniedbań.

Ósmy marca marca jest dobrym dniem, by zacząć zmieniać ten stan rzeczy. Małymi kroczkami, bez noworocznych przysiąg na największe świętości. Że, jak bonie dydy, ja się zmienię! Od czegoś trzeba zacząć. Czemużby nie dziś?!

Kocham Was dziewczyny, prawie wszystkie, które znam. I jak mawiał Prorok Lebioda, zaprawdę powiadam wam, mam do tego wiele powodów, bardzo wiele powodów. Części z nich mogę nawet nie przeczuwać, o niektórych jednak wiem bardzo dobrze.

Dziękuję, że jesteście!

Wieczór bardzo blisko

•2021/03/07 • Dodaj komentarz

Jakimś cudem udało się zmieścić w okienku lockdownowo-covidowym i spotkanie z czytelnikami, które było zaplanowane na 8 października 202 r., odbyło się 5 marca roku 2021. Miejsce pozostało bez zmian – niezwykle przyjazna Powiatowa Biblioteka Publiczna w Wejherowie na Dworcowej. Dziewczyny pracujące w niej są prawdziwym skarbem – potrafią wszystko świetnie zorganizować. I jeszcze coś – są miłe nawet wtedy, gdy goście nadużywają gościnności i nie chcą wychodzić ze spotkania. A to przecież piątkowy wieczór był i zamiast spędzać go w Bibliotece mogły realizować własne plany. Dziękuję i przepraszam…

Pani Wanda Kantecka, która jest niemal etatową prowadzącą biblioteczne spotkania z autorami, jak zwykle była doskonale przygotowana, wiedziała o co pytać i kiedy zostawić mi więcej czasu na gadaninę. Erudycja i doświadczenie robią swoje.

Ograniczenia pandemiczne sprawiły, że liczebność gości na spotkaniu poświęconemu moim „Pocztówkom z bardzo bliska” trzeba było radykalnie ograniczyć. Kilkanaście osób musiało wystarczyć. Ale za to jakich osób! Na samym końcu sali, dyskretnie przysiadła sobie moja żona, bez której nic by się nie udało. Nawet mój syn, który jest, jak to młodzi ludzie, w nieustannym biegu, znalazł czas tego wieczoru. Przyszła i Pani Bogna Zubrzycka, której zdrowie nie dopisuje ostatnio, a bez której nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek imprezy kulturalnej. Kobieta-instytucja! Miło było zobaczyć wśród zgromadzonych Olgę i Piotra Schmandtów, pisarską parę, która regularnie gości w bibliotece, zwykle siedząc w tym miejscu, w którym tego wieczoru usiadłem ja. Zobaczyłem też twarze ludzi, których nie widziałem już ponad rok, albo i dwa. Nic więc dziwnego, że trudno było rozpędzić towarzystwo spragnione bezpośredniego kontaktu.

Pies już trącał książkę, której było poświęcone spotkanie!

Fotografię zamieszczam dzięki uprzejmości dziewcząt z Powiatowej Biblioteki Publicznej w Wejherowie

Żniwiarka

•2021/03/03 • 4 Komentarze

ponura nie ustaje w pracy i jedną po drugiej zabiera nam sprzed oczu bliskie istoty.

Ostatni raz miałem przyjemność słuchać Profesora Limona 13 listopada 2019 roku. Jakoś tak po dwudziestej, w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku…

zrobiłem to zdjęcie.

i więcej nie będzie…